Kompozycje

czwartek, Marzec 25th, 2010

Zwrócenie uwagi

Warto zwrócić uwagę jakie dodatki znalazły swe miejsce w aranżacji wystroju mieszkania obdarowywanej osoby – to ważne aby ramka nie odbiegała za bardzo od tego – korzystajmy zatem z różnych podpowiedzi i inspiracji. Możemy wykorzystać znalezione w ogródku kamyczki, ususzone kwiaty czy liście. Oczywiście i w tym temacie (zresztą przy każdym odnoszącym się do prezentów) trzeba troszkę poznać preferencje obdarowywanej osoby – zwróćcie też uwagę (w szczególności tutaj panowie) czy kobieta, której zamierzacie to podarować nosi w ogóle biżutrię tego typu. Wszystko to pieknie napisane, ktoś powie, ale jak to zrobić – sztuka wykonania bukietu opiera się głównie na odpowiednim połączeniem jego elementów, zwykle za pomocą drucików – reszta zależy już tylko od naszej wyobraźni. Warto się najpierw zatem zastanowić nad motywem przewodnim (a to zależy oczywiście od charakteru i upodobań osoby obdarowywanej. Każdy z nas ma przecież swoje upodobania, swoje wewnętrzne „widzimisię”, które czasem jest nieobliczalne.

Kompozycje

Kompozycje można ozdobić również z zewnątrz malując rysunki na szkle, przyklejają piórka, kamyczki, świecidełka, wstążeczki – gama rozwiązań jest tak szeroka i bogata, że nie ma się co martwić; jestem pewna, że każdy wybierze coś odpowiedniego i cieszącego oko. W szklanej kompozycji można zainstalować nawet światełko (jest to już jednak opcja dla majsterkowiczów). Chociaż we współczesnych czasach można mieć wątpliwości – dzieci, które otrzymują na piąte urodziny telefony komórkowe, a z okazji Pierwszej Komunii Świętej – laptopy i quady – takiego dziecka to już niewiele zadowoli). Wystarczy wyciąć otwory w strategicznych miejscach i produkt gotowy do użycia – sypiemy trochę ziarna, kładziemy słoninkę dla sikorek, kawałki pokruszonego pieczywa i już ptaszki cieszą się nową jadłodajnią :). Obdarowywana osoba dzięki Wam na pewno poczuje się wyjątkowo – a przecież o to właśnie chodzi w prezentach; by stworzyć atmosferę szczęśliwości wszechogarniającej, która pozwala, że nasze serca skaczą w rytmie disco i zapominają o kłopotach i sprawach jutra.

Serce

czwartek, Marzec 18th, 2010

Miłość

Mówi o tym z wielkim przekonaniem i niespodziewaną mocą. Miłość istnieje nie pod postacią namiętności, ale w czystej i świętej formie. Jest dla niej wytchnieniem, spokojem, pojednaniem. Niestety ta silna wiara, ta pewność nie wystarczy, ponieważ już za późno na odmianę losu. W zależności od sytuacji w jakiej znajduje się człowiek, miłość może stać się pociechą, ostoją, a nawet może oczyszczać z grzechów. Kobieta chciała widzieć swoją przyszłość u boku ukochanego mężczyzny, ale życie nie zawsze przynosi to, czego byśmy sobie życzyli. Pozostaje tylko „bluźnić kłamstwem” – nieskończony wers wzmaga jeszcze uczucie grozy, które wywołuje u odbiorcy ta fraza. Myśli przedślubne to wspaniałe studium kobiecego cierpienia ukazujące jego odcienie – od zwątpienia, przez rozgoryczenie i żałość, aż po znużenie. Bohaterka utworu to kobieta niezwykle wrażliwa, która nie szuka schronienia u boku jakiegokolwiek mężczyzny. Gdyby nie poczucie obowiązku wobec matki, nie zgodziłaby się na ślub z niekochanym człowiekiem.

Głos serca

Ważniejsze byłoby dla niej podążanie za głosem serca, samodzielność i spokój duszy. Niestety, życie zdecydowało za nią – oczywiście, mogłaby się temu przeciwstawić, ale wówczas okazałaby się niewdzięczną córką. Mimo przygnębiającego tonu cyklu przesyconego jękami, pozostaje iskierka radości. Przecież miłość i tak triumfuje – jest nią miłość do matki. Pomysł też nie jest zbyt łatwy do wykonania – przede wszystkim z powodu niełatwości w utrzymaniu go w tajemnicy. Oczywiście będziemy potrzebowali także nożyczek, suwaka, igły i nici ( a najlepiej maszyny do szycia i umiejętności do posługiwania się nią), a także trochę cierpliwości i wytrwałości (nie można się zniechęcać, jeśli coś nie będzie nam wychodzić). Z materiału wycinamy kształtny prostokąt i zabieramy się do wykonania naszego cudeńka – każdy (kto się podjął tego zadania) wie jak wygląda kopertówka i zapewne ma już wizję jak chce ją wykonać, dlatego nie będę omawiała dokładnie całego procesu realizacji. Podążajcie za swoimi inspiracjami, bawcie się nimi – do boju zatem moi drodzy.

Dalsze (…) wyzwolenie

środa, Marzec 10th, 2010

Dalsze życie

Swe dalsze życie widzi jako „zimne przeszłości pustynie”. Serce nazywa „obłąkanym dzieciem”, które już po raz ostatni wyleje swe żale. Niestety, nikt nie współczuje kobiecie – może tylko „gdzieś w cieniach płaczą Aniołowie”. Jak już zauważono, Myśli Przedślubne burzą mit ślubu, wesela jako uroczystości wyłącznie radosnej. Podmiotowi cyklu cała sytuacja przysparza tylko bólu i rozgoryczenia – w związku ze wspomnianą na początku sceną modlitwy Chrystusa w Ogrójcu, odbiorca ma wrażenie jakoby wieniec ślubny stawał się koroną cierniową, a pochód weselny – orszakiem pogrzebowym. Ostatnie łzy i padnie „słowo straszliwe” zamieniające wolność w wieczną niewolę. Kobiecie wydaje się, że lepsza byłoby skonanie niż to „piekło bezdenne” jakim stanie się wspólne życie z niekochanym człowiekiem. Paradoksalnie śmierć ciała oznaczałaby dla niej odrodzenie duszy, która rozkwitłaby wspomnieniami w „sferach jaśniejszych”. Śmierć znowu jako motyw pewnego wybawienia, uniknięcia bólu, rozterek i wszelkiego rodzaju pomysłów czyli lek na całe zło.

Wyzwolenie

Stałaby się także niejakim wyzwoleniem dla szczęśliwszych, bowiem teraz jej skargi tylko pomniejszają ich radość. W Sonecie VII następuje pewien przełom – odbiorca może zaobserwować pozorne pogodzenie ze swym losem. Kobieta wie, że musi przemilczeć swe cierpienie, jeśli chce uratować matkę przed niedostatkiem i spłacić dług wdzięczności. Ma nadzieję, że z czasem zatrą się wspomnienia i serce zapomni. Będzie znosiła swą boleść w pokorze, ale nie zaprze się swych odczuć. Wg niej Bóg powinien karać za zmianę przekonań, ale ona robi to tylko pozornie i przede wszystkim poświęca się dla swojej matki., nie czyni tego z powodu chwilowego kaprysu. Ma w pogardzie człowieka, który będzie jej mężem i hardo krzyczy „Bierzesz tylko me ciało, lecz nie weźmiesz duszy!”. Mimo tego cierpienia, żalu, goryczy wypełniającej serce, podmiot liryczny nie wątpi w istnienie miłości. W jej duszy, spustoszonej przez cierpienie, wciąż można ją znaleźć. Można, ale przede wszystkim trzeba chcieć głęboko i długo szukać – a jeszcze co ważne, najbardziej wytrwale.

Wstręt…

poniedziałek, Marzec 8th, 2010

Wstręt i pogarda

Ba, nie mógł wzbudzić nawet innych pozytywnych emocji, jedynie wstręt i pogardę. W duszy poetki odbywała się wówczas walka między zawiedzioną miłością, niechęcią do adoratora, a także powinnością wobec starej matki. Sytuacja ta znalazła odbicie w Myślach Przedślubnych, z tą różnicą, że w rzeczywistości do ślubu nie doszło. W utworze natomiast mówi kobieta, za którą już zdecydowano, która nie ma możliwości zmiany swego losu. Musi wyjść za mąż bez miłości, sprzeniewierzając się swemu sercu, by wypełnić obowiązki córki i uratować matkę przed niedostatkiem. Cykl staje się wybuchem tłumionych emocji – to pasmo cierpienia, bólu i rozpaczy. Początkowo odbiorca nie wie, dlaczego kobieta cierpi – podmiot liryczny ujawnia to dopiero w Sonecie V. Pierwsze cztery utwory zarysowują sytuację, w jakiej ma nastąpić spowiedź serca. Zapada już noc, wokół cicho, ciemno – tylko lampa i księżyc rozświetlają słabo mrok. W takiej chwili łatwiej o towarzystwo natrętnych, „cięższych” myśli – jest to chyba dal wszystkich zrozumiałe.

Mówienie wprost

Kobieta nie każe odbiorcy snuć domysłów na temat stanu jej duszy, lecz o swym cierpieniu mówi wprost. Własny ból przypomina jej biblijną scenę modlitwy Pana Jezusa w Ogrójcu . Zwraca się do Boga z błaganiem o wsparcie duchowe, o zwalczenie „dumnego Anioła, co krzykiem wybucha / z głębi biednej mej duszy!”. Chciałaby tak jak Stwórca w ciszy i pokorze znosić swoje przeznaczenie, jest jednak na to zbyt słaba. „Dopomóż mi najwyższą palmę zdobyć ducha” – prosi. Sonet II kontynuuje myśl, jednakże pobrzmiewa w nim zwątpienie. Kiedyś pełna wiary, dziś odarta ze złudzeń, jest gotowa stać się męczennicą, byle tylko „wierzyć! Wierzyć!”. W kolejnym zastanawia się, czy istnieje w ogóle ktoś, kto czuwa nad ludzkością, Nie pyta konkretnie o Boga, lecz o jakąkolwiek istotę – tak wielkie jest poczucie jej desperacji. Rozum zaprzecza takiemu istnieniu, jednakże kobieta ufa swemu sercu. Przez całe życie słuchała jego głosu, lecz teraz jest to niemożliwe. Teraz już nie potrafi tego robić, nie umie, zwyczajnie nie jest w stanie tak postępować.

Poeta

środa, Luty 24th, 2010

Poeta

I dalej: ” Im człowiek jest na wyższym poziomie, tym bardziej znajduje się pod wpływem demonów i musi ciągle uważać, aby kierująca nim wola nie sprowadziła go na manowce”. Niewątpliwie, Balladyna jest postacią, która wyróżnia się spośród tłumu – świadczy o tym choćby posługiwanie się nie chłopskim, lecz współczesnym Słowackiemu językiem, do tego językiem literackim. Poza tym, czy zwykłą chłopkę stać by było na skomplikowaną autoanalizę moralną i psychologiczną? Poeta chciał raczej przez to pokazać dwoistość natury ludzkiej, która, jak wspominałam we wstępie, była podstawą demonizmu. Bohaterka ma poczucie własnej nieprzeciętności, uważa się za „lepszą od innych”. Za wszelką cenę chce uciec od stanu chłopskiego – czuje, że ma predyspozycje do zostania wielką panią. Zaślepiona wizją małżeństwa z Kirkorem, wizją panowania i bogactwa dąży do celu „po trupach” – i to dosłownie. Świetnie pasują tu słowa z IV części Dziadów, gdzie młody romantyk Gustaw odepchnięty przez ukochaną, która wybrała na męża utytułowanego i bogatego arystokratę, wypowiada słynną frazę o niewieścim przeniewierstwie.

Cytaty

„Kobieto! Puchu marny Ty wietrzna istoto! Postaci twej zazdroszczą anieli, a duszę gorszą masz, gorsza niżeli!… Przebóg! Tak ciebie oślepiło złoto!” „Tak ciebie oślepiło bogactwo i chora ambicja, Balladyno!” – chciałoby się zawtórować. Charakter Balladyny można nazwać charakterem autorytarnym lub sadomasochistycznym. U M. Janion znajdziemy: Fromm dowodzi, że >>charakterystycznym rysem sadomasochistycznego osobnika jest jego postawa wobec autorytetu. Podziwia go i skłonny byłby mu ulec, ale jednocześnie sam chciałby być autorytetem i podporządkować sobie innych<<. Zachowania bohaterki rodzą się z osobowości, która wskutek poczucia niższości, nienawiści do życia, zazdrości wobec cieszących się z niego dała opanować się namiętnościom wspomnianym przez Goethego. Nawet jeśli miałaby możliwość cofnięcia wydarzeń i przywrócenia siostrze życia, nie zrobiłaby tego. Na pytanie Goplany czy zabiłaby po raz drugi, odpowiada tylko: „Zgubiłam mój nóż” (a. II, sc. I, w. 354). Dręczą ją ciągłe wyrzuty sumienia, a o zbrodni przypomina krwawa plama na czole. Próbuje ja zetrzeć, odwiedza nawet z tego powodu Pustelnika.

Alina i Balladyna

poniedziałek, Luty 22nd, 2010

Alina i Balladyna

W tym momencie dobra córka zaprzeczyłaby matce, a nawet zapewniłaby, że wyręczy sędziwą już rodzicielkę – i tak właśnie reaguje Alina. Balladyna milczy, a pierwszymi jej słowami jest pytanie o grzebień. Grzebień istotniejszy od matki! Nic więc dziwnego, że w akcie IV dramatu dziewczyna się jej wyprze, skoro już teraz niewiele interesuje się jej osobą. Śmiało można stwierdzić, że matka uważa jej słowa za prawdę nieomylną – gdy Balladyna zwraca jej uwagę, Wdowa natychmiast przytakuje: „Dobrze ty mówisz!” (a.I, sc.III, w.607). W scenie tej widać lenistwo i próżność głównej bohaterki. Gdy do chaty przybywa Kirkor, dowiadujemy się, że Balladyna to piękność o mrocznej urodzie, bladej cerze i oczach jak węgle. „Alabastrowość” skóry to ważny cecha jej urody bowiem: „Typowa kobiet fatalna jest blada, podobnie jak blady był bohater bajronowski” – zależność tę dostrzegł już Mieczysław Inglot. W scenie tej jeszcze wielokrotnie możemy przekonać się o negatywnych cechach Balladyny – szczególnie widoczne są one na tle dobrej i szczerej Aliny. Starsza siostra już czuje zazdrość – „Jeszcze nie złowione,/ to szczęście, siostro, może nie dla ciebie ” (a. I, sc. III, w. 786-787).

Zazdrość ukochanego

Ale nie jest to zazdrość o ukochanego – gdyby tak było to nie poszłaby na spotkanie z Grabcem. To zazdrość o zmianę pozycji społecznej, o lepsze życie. Jej nie wystarczyłoby pozostanie „pani Kirkorowej siostrą”. Mimo tego, że w chacie śpi konkurent, mimo wizji wyniesienia ponad chłopski stan, Balladyna wymyka się na spotkanie, nie chcąc słuchać rady od „głupiej siostry”. Od aktu drugiego do dramatu wdziera się ponura atmosfera zbrodni i zła. Balladyna zabija siostrę. Skąd u niej nóż przy zbieraniu malin? Do czegóż potrzebny? Bohaterka nie zabija w afekcie – gdzieś w podświadomości miała to zaplanowane. Początkowo wahała się, nie miała odwagi wprowadzić swych czynów w życie. Wiedziała, że nie pokona Aliny w „malinowych” zawodach, więc dopuściła się straszliwej zbrodni pozwalając tym samym zwyciężyć jej ciemnej stronie osobowości. Goethe wierzył, że nad człowiekiem panuje demoniczna siła, która przejawia się w każdym pragnieniu i którą należy opanować: „Ale na tym polega również i cała trudność, aby nasza lepsza natura trzymała się mocno i nie dawała demonom więcej władzy nad nami, niż trzeba”.

Dwa utwory

niedziela, Luty 14th, 2010

O kobiecie

„Kobieta jest bramą do piekła” – grzmiał apologeta chrześcijaństwa, Tertulian w dziele De exhhortations castitatis Tertuliana. Niewątpliwie większość wypowiadających się na temat kobiet literatów uznaje je za istoty wrogie (nie tylko mężczyźnie) i wyzbyte uczuć. „Uroczą formą aniołom pokrewna, / Drogą szatana wiedziesz ludzkie plemię: / Ty główne źródło człowieka niedoli” – podsumował rzecz romantyk Seweryn Goszczyński. Ze zdaniem tym na pewno zgodziłby się również inny wybitny twórca tejże epoki, Juliusz Słowacki – mogą świadczyć o tym choćby wspomniane w tytule pracy dzieła. Przedmiotem zainteresowania w mojej pracy jest bohaterka literacka, a dokładniej pewne sposoby wyzyskania bohaterki literackiej. Demoniczność postaci i wszystkie sposoby jej przejawiania się rozpatrywane są tu w kategoriach pewnych koncepcji. Pole badania jest ograniczone do dwóch utworów Juliusza Słowackiego – Balladyny i Lilli Wenedy. Stało się już właściwie niepisaną zasadą w badaniach nad twórczością tego autora, iż te utwory porównywane są ze sobą.

Obydwa dramaty

Obydwa dramaty złączone są węzłem szczególnego pokrewieństwa – łączy je przynależność gatunkowa, krwawe fakty, podobna tematyka o pradziejowej Polsce czy choćby opatrzenie obu listami do Zygmunta Krasińskiego. Obydwa zanurzone są w zamkniętym uniwersum zła. W niniejszej pracy zestawię ze sobą bohaterki dramatów i przedstawiane poprzez nie wizje demoniczności. Określenie „demoniczna” pochodzi od greckiego słowa „daimon”, co oznacza nadprzyrodzoną potęgę, najczęściej złą i wrogą człowiekowi, ale też charakter człowieka, postrzeganego jako wcielenie zła lub innej potężnej siły. W dawnych wierzeniach ludowych demon to istota o cechach ludzkich i groźnych. Najważniejszymi były diabły. W słowiańskiej demonologii istoty demoniczne to rusałki, topielice na ogół mieszkające w ciałach kobiet. Ciekawe dla tych rozważań są słowa L. Zieglera pochodzące z książki „Święta Rzesza Niemców, 1925, w których również możemy szukać odpowiedzi na pytanie co to znaczy demoniczny (trzeba to koniecznie zdefiniować w odpowiedni sposób).