Marzec 5, 2010

Księgozbiór i Rekompensata

Autor admin

Księgozbiór

Znał się on dość dobrze na książkach i miewał czasem na swych półkach istne rarytasy bibliofilskie, tak wysoko jednak wycenione, że mogli sobie na nie pozwolić wyłącznie ludzie zamożni. Wychodząc od Jabłonki i wędrując w stronę Mazowieckiej wstępowałem dość często – była to bodaj kamienica narożna – do antykwariatu „Światło”, przemianowanego z czasem na „Placówkę”. Kierownikiem tego antykwariatu (za którego pośrednictwem, dodam nawiasowo, rozszedł się w 1919 r. księgozbiór mego ojca) był w moich czasach Wacław Mrozowski, człowiek uprzejmy nawet, ale tak kwaśny zawsze i tak boleśnie skrzywiony, że odstręczał co wrażliwszych klientów. Tych zwłaszcza, co lubili na własną rękę pomyszkować po regałach z książkami, a od czasu do czasu pośmiać się nawet i pożartować. Należałem do tej właśnie ich kategorii, toteż do „Placówki” chodziłem najchętniej wtedy, gdy przysłano mi jej nowy katalog (początkowo był on powielany) i gdy znalazłem w nim jakieś potrzebne mi pozycje – to były bardzo przyjemne momenty.

Rekompensata

Wtedy jednak przychodziłem tam tyle razy, ile tylko razy przypłynęła mi gotówka. I w tym antykwariacie zdobyłem jednak sporo smakołyków bibliofilskich. Był między nimi bardzo rzadki tomik komedii Woltera-Trembeckiego Syn marnotrawny (1780), ogłoszony pod nazwiskiem Ludwika Azarycza, były – o ile pamiętam – zbiorki poetyckie Felicjana (Faleńskiego) i był, co najważniejsze, piękny i trefnie zilustrowany egzemplarz jednego z pierwszych francuskich wydań Niebezpiecznych związków Laclosa. Chyba to zupełnie godziwa rekompensata za kwaśne humory gospodarza? A teraz skok przez Mazowiecką, z postojem pod nie-wielką jednopiętrową kamieniczką (nr 10), do której młody Fiszler przeniósł w 1932 r. swój antykwariat, urządzając go tutaj na sposób bardziej europejski, na wystawie zaś umieszczając teraz nie tylko książki, ale również – za przykładem Jakuba Mortkowicza – stare ryciny. Najczęściej poszczególne plansze ze słynnego Kramu malowniczego Jana Feliksa Piwarskiego albo z Albumu widoków polskich Napoleona Ordy.

Topic: bibliofilstwo, Tagi: , ,

Marzec 3, 2010

Miejsca i Antykwariat

Autor admin

Miejsca

I w przypadku Galla zapamiętałem wygląd kupionego wtedy egzemplarza: był czyściutki, nieobcięty, w żółtym półskórku i z prostokątnym grzbietem. Rzadko tam chodziłem, właściciel nastawił się bowiem na dwie specjalności, które były dla mnie obojętne: sprzedaż używanych podręczników szkolnych i uniwersyteckich oraz popularnych dzieł z zakresu darwinizmu, seksuologii i chorób wenerycznych. Równie rzadko widywał mnie Baumkoler, łysy, brodaty i niechętny klientom staruszek, którego antykwariat leżał również po nieparzystej stronie Świętokrzyskiej, ale już poza placem Napoleona, bliżej ulicy Marszałkowskiej. Pora już jednak, żeby przejść na drugą stronę ulicy i zacząć wędrówkę w kierunku odwrotnym, do Nowego Światu. Otóż najbliżej Marszałkowskiej znajdował się (mniej więcej do 1935 r.) spory antykwariat Joachima Babeckiego, który ostrogi antykwarskie zdobył przy swym teściu, Englercie, ale któremu zawsze przeszkadzało w interesach słabe zdrowie, coraz częściej zmuszające go do korzystania z pomocy małżonki.

Antykwariat

Po tej samej stronie Świętokrzyskiej znajdował się jeszcze antykwariat Millera, nawet z daleka łatwy do odróżnienia z powodu zielonego koloru bocznych szafek wystawowych. Sporadycznie jedynie odwiedzając Babeckiego, stale jednak zachodziłem do niedaleko położonego „Bazaru Literackiego”, najpierw do starego Jakuba Jabłonki, a później do jego sukcesorów. Przyjmowano mnie tam zawsze w sposób wyjątkowo uprzejmy, książki zaś wyceniano w sposób bardzo umiarkowany, toteż nabyłem tam sporo rozmaitych dzieł, głównie „młodszych” zresztą, przede wszystkim zaś wiele książek mego ojca oraz po moim ojcu, a także rzadkich zbiorków poetyckich i nowelistycznych. W „Bazarze” również udało mi się kupić piękny egzemplarz słynnej wiedeńskiej edycji Sofijówki Trembeckiego (1815), ozdobiony kompletem akwatint pejzażowych, tym się jednak różniący od innych, że obydwa portrety autorskie (tj. Trembeckiego oraz jego tłumacza, hr. de Lagarde) miał jedynie w litograficznych kopiach, wykonanych w 1836 r. w warszawskim zakładzie litograficznym

Topic: bibliofilstwo, Tagi: , , ,

Marzec 1, 2010

Maria Bartusówna

Autor admin

Krytycy krytyków niej

Wielu krytyków stawia Marię Bartusównę obok Marii Konopnickiej, nazywając jej poprzedniczką, a nawet młodszą, lecz znacznie nieszczęśliwszą siostrą. „Safona z wiejskiej szkółki” uznana została za najwybitniejszą poetkę po1863 roku. Talent, a może też brak większych geniuszy poetyckich w tym czasie, sprawia, że jej pierwszy tomik poetycki wzbudza zainteresowanie w całym Królestwie Polskim. Pisała o nim Maria Konopnicka. Mimo pozytywnych reakcji ze strony krytyki Bartusówna nie dostąpiła w swym życiu wielkich zaszczytów, a wręcz przeciwnie – została ciężko doświadczona przez los. Z uporem nadrabiała podstawowe braki w wykształceniu, by móc zapracować na swój byt jako wiejska nauczycielka, bowiem sumy otrzymywane od redaktorów nie wystarczały. Po śmierci przyszło uznanie, ale tylko chwilowe, wkrótce o poetce zapomniano – o czym świadczyć może choćby niewielka ilość prac na jej temat. Cierpienie, zawody osobiste w dużym stopniu wpłynęły na jej twórczość – jakże ciekawą i jak dotąd niedokładnie zbadaną.

Motyw skargi

W wierszach dominuje motyw skargi, odrzucenia przez świat i ton minorowy. Maria Bartusówna pisała wiersze patriotyczne, najpełniej jednakże spełniała się w liryce kobiecej – doskonałym przykładem jest tu właśnie cykl sonetowy, który pragnę omówić w niniejszej pracy. Myśli przedślubne to cykl dwunastu sonetów, które powstały pod wpływem dwóch czynników. Pierwszym z nich była nieszczęśliwa miłość poetki do Mieczysława W., wiejskiego chemika, który stał się dla niej wzorem wszelkich cnót. O głębi uczucia świadczy fakt, że pozostał on jedynym obiektem westchnień do końca jej dni. Ukochany być może zdawał sobie sprawę z emocji jakie wzbudził, ale ważniejszym dla niego było zdobycie wykształcenia i niezależnej posady, choćby kosztem szczęścia osobistego. Drugim czynnikiem, na którego kanwie opiera się cały cykl, było wymuszone przez matkę narzeczeństwo z Franciszkiem O. Mężczyzna ten, uczciwy i prosty, nie potrafił wzniecić w sercu Marii tak głębokiego uczucia, jakie żywiła dla Mieczysława W.

Topic: Maria Bartusówna, o kobiecie, poezja, Tagi: , , , , ,

Marzec 1, 2010

Targi i Doświadczenia

Autor admin

Targi

Egzemplarz Opowiadań był mianowicie w doskonałym stanie: czyściutki, błyszczący i w świetnie zachowanej oryginalnej (czerwone płótno) oprawie wydawniczej. Do targów, jakie się z nimi prowadziło, wtrącała się często i matka (?), stara energiczna Żydówka, która stawiała cenę „ostateczną” i jedynie z trudem dawała się czasem przekonać, że „to może jednak za drogo”. Po tej samej stronie ulicy, ale dużo głębiej (nr 19), mieścił się pierwszy antykwariat Fiszlerów, nabyty przez starego Kelmana Fiszlera, o przydomku Mączarz, od Jakuba Przeworskiego. Nazwisko poprzedniego właściciela znałem nb. od wczesnego dzieciństwa, i to w popularnej w naszym domu formie „Piesmorski”. Jeśli chodzi o jego następców, to ojciec mój nie lubił Kelmana, któremu nawet srodze przygadał w swoim czasie na łamach „Przewodnika Antykwarskiego” (pisał tam o nim m.in.: „Pan Fiszler, właściciel składu mąki, a zarazem Ťutrzymującyť antykwarnię”), ja zaś z kolei nie miałem serca do jego eleganckiego syna Bernarda, który w 1930 r. srodze nabrał mnie i mego ojczyma, biorąc od nas na wymianę partię starych książek z XVIII-XIX w.

Doświadczenia

Pomimo owych niemiłych doświadczeń i ten antykwariat wspominam jednak z sentymentem, utkwiło mi bowiem w pamięci, żem nabył w nim parę pierwodruków Krasickiego, a także trzy książki, które odegrały dużą rolę w moich gimnazjalnych jeszcze, a później studenckich zainteresowaniach i „studiach” naukowych. Pierwszą z nich był gruby tom Obrazów i wizerunków historycznych Kraushara (1906), drugą – Zbiór dokumentów średniowiecznych do objaśnienia prawa polskiego ziemskiego służących Piekosińskiego (1897), czyli mój pierwszy posiadany na własność „kodeks dyplomatyczny”, trzecią – Martini Galii Chronicon (1824) w starannej edycji Bandtkiego. Ileż przyjemności dostarczała mi ta książka, począwszy od grubego mięsistego papieru jej kart i od czerni jej dużych, wyraźnie odbitych czcionek, skończywszy zaś na lekturze tekstu, tak interesująco przekazującego w swojej dwunastowiecznej rytmizowa-nej łacinie to prawdy, to półprawdy, to legendy, to zmyślenia wreszcie o naszej wczesnośredniowiecznej historii!

Topic: bibliofilstwo, Tagi: , ,

Luty 28, 2010

Wskrzeszenie i zwycięstwo

Autor admin

Wskrzeszenie

Ponownie potwierdza, że nie chce wskrzesić siostry: „Gdybym miała trzy wybladłe twarze, / Na każdej twarzy trzy straszniejsze plamy, / Wolę je nosić aż do Boga sądu, / Niż ” (a. III, sc. III, w. 419-422). Jej niby żal za ten uczynek ma tylko oszukać sumienie, odpędzić widma, które ją prześladują. Stopniowo oswaja się ze swoim lękiem i kroczy dalej tą samą drogą. Balladyna sama wytwarza zło, a potem nie może już nad nim zapanować – aby nie odkryto jej przestępczych czynów, pozbywa się kolejnych niewygodnych świadków wpadając w ten sposób w wir zbrodni. Drugą jej ofiarą jest Gralon – posłaniec Kirkora, który przyniósł zapieczętowaną skrzynię z zakazem otwarcia jej. Tym razem do zabójstwa przyczynia się Kostryn. Sam poddaje taką myśl Balladynie, gdyż chce ją ze sobą związać wspólnotą zbrodni. Napada na niego, jednakże ostateczny cios zadaje zbrodniarka zachodząc Gralona od tyłu. Von Kostryn to postać bliska osobowości głównej bohaterki. Podobnie jak ona, pragnie zaszczytów, władzy, bogactwa – to prawdziwy łotr, który morduje z zimną krwią, nie ma wyrzutów sumienia.

Zwycięstwo

Mimo tego, nie uda mu się zwyciężyć Balladyny. To ona uprzedza go w zabójstwie Grabca. „Stało się – stało; teraz nadaremnie / żałować rzeczy. Stało się – przeminie. / Z nas wszystkich kiedyś będą takie trupy” (a.IV, sc. V, w. 495-496) – takimi wyjaśnieniami stara się zagłuszyć sumienie. J. Maciejewski twierdził, że wszystkie kolejne morderstwa Balladyny dyktowane były wyłącznie poczuciem strachu, a nie chęcią zdobycia władzy. Czy, aby na pewno? Przecież nie rozpoznała w osobie Grabca dawnego kochanka, nie wie, że przemieniony w wierzbę był świadkiem jej zbrodni. Ona już nie potrafi myśleć inaczej niż zbrodniarz. Sądząc według siebie odgaduje zamiar Kostryna, który chce usunąć ją z drogi po koronę Popielów: „Stój tam, bo krzyknę, zamek się obudzi, / Stój tam z daleka, aż w tobie przeminie / Ta myśl W powietrzu ją czuć o! Kostrynie, / Chciałeś mię zabić, serce twoje biło / Głośno, jak moje bije, gdy zarzynam” (a. IV, sc. V, w. 525-529). I jak zauważył M. Bałucki: Tym instynktem zbrodniczym odnosi stanowcze nad nim zwycięstwo. Kostryn czuje się zdruzgotany tą demoniczną siłą kobiety; ustępuje jej pierwszeństwa ( ).

Topic: dramaty, Juliusz Słowacki, o kobiecie, Tagi: , , , ,

Luty 24, 2010

Poeta

Autor admin

Poeta

I dalej: ” Im człowiek jest na wyższym poziomie, tym bardziej znajduje się pod wpływem demonów i musi ciągle uważać, aby kierująca nim wola nie sprowadziła go na manowce”. Niewątpliwie, Balladyna jest postacią, która wyróżnia się spośród tłumu – świadczy o tym choćby posługiwanie się nie chłopskim, lecz współczesnym Słowackiemu językiem, do tego językiem literackim. Poza tym, czy zwykłą chłopkę stać by było na skomplikowaną autoanalizę moralną i psychologiczną? Poeta chciał raczej przez to pokazać dwoistość natury ludzkiej, która, jak wspominałam we wstępie, była podstawą demonizmu. Bohaterka ma poczucie własnej nieprzeciętności, uważa się za „lepszą od innych”. Za wszelką cenę chce uciec od stanu chłopskiego – czuje, że ma predyspozycje do zostania wielką panią. Zaślepiona wizją małżeństwa z Kirkorem, wizją panowania i bogactwa dąży do celu „po trupach” – i to dosłownie. Świetnie pasują tu słowa z IV części Dziadów, gdzie młody romantyk Gustaw odepchnięty przez ukochaną, która wybrała na męża utytułowanego i bogatego arystokratę, wypowiada słynną frazę o niewieścim przeniewierstwie.

Cytaty

„Kobieto! Puchu marny Ty wietrzna istoto! Postaci twej zazdroszczą anieli, a duszę gorszą masz, gorsza niżeli!… Przebóg! Tak ciebie oślepiło złoto!” „Tak ciebie oślepiło bogactwo i chora ambicja, Balladyno!” – chciałoby się zawtórować. Charakter Balladyny można nazwać charakterem autorytarnym lub sadomasochistycznym. U M. Janion znajdziemy: Fromm dowodzi, że >>charakterystycznym rysem sadomasochistycznego osobnika jest jego postawa wobec autorytetu. Podziwia go i skłonny byłby mu ulec, ale jednocześnie sam chciałby być autorytetem i podporządkować sobie innych<<. Zachowania bohaterki rodzą się z osobowości, która wskutek poczucia niższości, nienawiści do życia, zazdrości wobec cieszących się z niego dała opanować się namiętnościom wspomnianym przez Goethego. Nawet jeśli miałaby możliwość cofnięcia wydarzeń i przywrócenia siostrze życia, nie zrobiłaby tego. Na pytanie Goplany czy zabiłaby po raz drugi, odpowiada tylko: „Zgubiłam mój nóż” (a. II, sc. I, w. 354). Dręczą ją ciągłe wyrzuty sumienia, a o zbrodni przypomina krwawa plama na czole. Próbuje ja zetrzeć, odwiedza nawet z tego powodu Pustelnika.

Topic: bohaterowie książek, dramaty, Juliusz Słowacki, o kobiecie, Tagi: , , , ,

Luty 23, 2010

Gorowy Rees

Autor admin

Świadczy o nim także kompletny brak u przytłaczającej większości oprawców hitlerowskich poczucia winy i skruchy oraz brak odczucia grozy popełnionych okropności. I może nawet ta ich dobrotliwa, zażyła symbioza ze zbrodnią i z koszmarem jest jeszcze bardziej uderzającym rysem „zła niemieckiego” aniżeli to, że popełniali oni zbrodnie ochoczo, z rozkazu władz. Angielski pisarz, Gorowy Rees, uderzony w procesie frankfurckim niezwykle swobodnym zachowaniem się oskarżonych, odpowiadających z wolnej stopy, odniósł wrażenie, „jakby dziwaczne i przewrotne monstra, które dostrzega się na obrazach Hieronima Boscha, nagle spoufaliły się z naszym codziennym życiem, stały się częścią składową naszego otoczenia”. Ale jednocześnie nie mógł, ku swojemu przerażeniu – jak wyznaje – zaprzeczyć, iż „jakkolwiek by się im właśnie uporczywie nawet przyglądało, są to stwory ludzkie i że wcale oczywiście nie posiadają one zbyt widomych cech, które by je bardzo wyodrębniały spośród właśnie istot ludzkich” („Encounter”, 1964 nr 4).

Topic: literatura, Tagi: ,

Luty 22, 2010

Alina i Balladyna

Autor admin

Alina i Balladyna

W tym momencie dobra córka zaprzeczyłaby matce, a nawet zapewniłaby, że wyręczy sędziwą już rodzicielkę – i tak właśnie reaguje Alina. Balladyna milczy, a pierwszymi jej słowami jest pytanie o grzebień. Grzebień istotniejszy od matki! Nic więc dziwnego, że w akcie IV dramatu dziewczyna się jej wyprze, skoro już teraz niewiele interesuje się jej osobą. Śmiało można stwierdzić, że matka uważa jej słowa za prawdę nieomylną – gdy Balladyna zwraca jej uwagę, Wdowa natychmiast przytakuje: „Dobrze ty mówisz!” (a.I, sc.III, w.607). W scenie tej widać lenistwo i próżność głównej bohaterki. Gdy do chaty przybywa Kirkor, dowiadujemy się, że Balladyna to piękność o mrocznej urodzie, bladej cerze i oczach jak węgle. „Alabastrowość” skóry to ważny cecha jej urody bowiem: „Typowa kobiet fatalna jest blada, podobnie jak blady był bohater bajronowski” – zależność tę dostrzegł już Mieczysław Inglot. W scenie tej jeszcze wielokrotnie możemy przekonać się o negatywnych cechach Balladyny – szczególnie widoczne są one na tle dobrej i szczerej Aliny. Starsza siostra już czuje zazdrość – „Jeszcze nie złowione,/ to szczęście, siostro, może nie dla ciebie ” (a. I, sc. III, w. 786-787).

Zazdrość ukochanego

Ale nie jest to zazdrość o ukochanego – gdyby tak było to nie poszłaby na spotkanie z Grabcem. To zazdrość o zmianę pozycji społecznej, o lepsze życie. Jej nie wystarczyłoby pozostanie „pani Kirkorowej siostrą”. Mimo tego, że w chacie śpi konkurent, mimo wizji wyniesienia ponad chłopski stan, Balladyna wymyka się na spotkanie, nie chcąc słuchać rady od „głupiej siostry”. Od aktu drugiego do dramatu wdziera się ponura atmosfera zbrodni i zła. Balladyna zabija siostrę. Skąd u niej nóż przy zbieraniu malin? Do czegóż potrzebny? Bohaterka nie zabija w afekcie – gdzieś w podświadomości miała to zaplanowane. Początkowo wahała się, nie miała odwagi wprowadzić swych czynów w życie. Wiedziała, że nie pokona Aliny w „malinowych” zawodach, więc dopuściła się straszliwej zbrodni pozwalając tym samym zwyciężyć jej ciemnej stronie osobowości. Goethe wierzył, że nad człowiekiem panuje demoniczna siła, która przejawia się w każdym pragnieniu i którą należy opanować: „Ale na tym polega również i cała trudność, aby nasza lepsza natura trzymała się mocno i nie dawała demonom więcej władzy nad nami, niż trzeba”.

Topic: dramaty, Juliusz Słowacki, o kobiecie, Tagi: , , , ,

Luty 20, 2010

Gorączka romantyczna

Autor admin

„Gorączka romantyczna”

W swej książce „Gorączka romantyczna” analizuje m.in. utwór Witolda Gombrowicza „Opętani”, na przykładzie którego omawia także problematykę działania zła. Kieruje się ono na wybrane obiekty – to >>sympatia<< łącząca jednostkę z naturą, działająca jednak zdecydowanie na rzecz zła. Coś, co można by nazwać magnetyzmem zła, wzajemnym przyciąganiem się zła. Przy czym musi istnieć w człowieku odpowiedniość, aura, swoista >>wirtualność<< ( ), przygotowująca na przyjęcie złej siły. Hańcz objaśnia: >> Wierzę, że człowiek może stworzyć w sobie warunki, w których zło ma do niego ułatwiony dostęp. Taki człowiek przyciąga do siebie zło jak magnes. A na świecie jest mnóstwo ludzi i mnóstwo miejsc przepojonych złem<< (419). Czy zatem bohaterki Balladyny i Lilli Wenedy były bardziej podatne na działanie zła i dlatego ujawniła się ich demoniczność? Skoro przybliżyłam problematykę demonizmu, przejdę już do omówienia jej na przykładach postaci kobiecych w wymienionych utworach. Główną bohaterką dramatu jest młoda dziewczyna z ludu, opętana przez ciemne siły zła, uwikłana w zgubną sieć przypadków.

Ciemne siły

Jej życie staje się domeną działania jakichś ukrytych sił, które układają się w tylko sobie znany wzór. Połączenie okrucieństwa, zbrodniczości, szaleństwa, a nawet pewnych elementów erotyzmu to prawdziwa osobowość Balladyny. Ale prześledźmy dokładnie jej przedstawienie i zachowanie w utworze. Na jej temat pierwsza wypowiada się Goplana. „Ale ona/ Złe ma serce ” (a. I, sc. II, w. 488-489) twierdzi w rozmowie z Grabcem, który nie wierzy w przestrogi i zauważa tylko, że „ona piękną ma nóżkę” (a. I, sc. II, w. 493). Balladyna jak rasowa femme fatale opętała go swą urodą i przyniesie mu tylko zgubę. Zatem czytelnik już w początkowych fragmentach dramatu poznaje bohaterkę jako potencjalnie złą, a potem to wrażenie ani na chwilę go nie opuszcza, a raczej się potęguje. Scena III prezentuje nam Balladynę w rozmowie z matką i siostrą. W odpowiedziach Balladyny można usłyszeć pewne zgrzyty, które jakby zapowiadają groźną przyszłość. Matka widocznie faworyzuje starszą córkę: „Moja Balladyno, / Twoje rączki od słońca całe się rozpłyną / Jak lodu krysztaliki” (a. I, sc. III, w. 574-576).

Topic: dramaty, Juliusz Słowacki, o kobiecie, Tagi: , , ,

Luty 18, 2010

Balladyna

Autor admin

Gotycyzm

>>( )Demoniczna jest niczym nie wypełniona przepaść, demoniczna nigdy nie uciszona tęsknota, nigdy nie zaspokojone pragnienie.( )<< Podobnie Goethe wielokrotnie próbował zdefiniować to pojęcie: >>Demoniczne – powiadał – jest to, czego nie da się zbadać rozsądkiem i rozumem, coś co nie leży w mojej naturze, ale czemu jestem podporządkowany<<. Albo: >>W poezji jest bezwzględnie wiele cech demonicznych, i to zwłaszcza w tej nieświadomej, której wszelki rozsądek i rozum nie wystarczają i która dlatego też wywiera tak przemożne wrażenie.<<. Przy omawianiu tego zagadnienia nie można zapominać, iż w dramatach Słowacki zastosował adaptację gotycyzmu do demonizmu. Gotycyzm bowiem przejawiał się nie tylko w powieści, ale również w poezji czy właśnie w dramacie. Powstająca w tej konwencji literacka wizja świata była utrzymana w tonie wzniosłości i grozy. Inne wyznaczniki „gotyckości” to: zainteresowanie przeszłości, niekoniecznie wiekami średnimi, przerażający pejzaż, współudział sił nadprzyrodzonych, tajemniczość i melancholia towarzyszące obrazom rozwalin i posępnych zamków.

Balladyna

Przy tym ostatnim elemencie Słowacki dopuścił się w Balladynie pewnego anachronizmu: gotycki styl miał przedhistoryczny zamek Kirkora. Fabuła w powieści gotyckiej była oparta na schemacie zbrodni i kary, a bohater był chytrym łotrem, nacechowanym demoniczną wzniosłością. U podstaw antropologii gotyckiej i demonizmu stoi dwoistość natury ludzkiej, najczęściej upostaciowiona właśnie w głównym bohaterze, objawiająca się w obłędzie, opętaniu, w nie dającym się do końca racjonalnie wytłumaczyć nasileniu – niemal nadprzyrodzonym – rozpętanych złych instynktów i namiętności. Dziwne niewytłumaczalne cechy osobowości wyróżniają spośród tłumu, ale nie izolują bohaterki demonicznej. Stanowią one dla gminu fragment „dziwności” świata, podobnie zresztą jak czarownice czy upiory. W ludowym świecie wierzeń i przesądów rzeczywistość wykracza poza banalny empiryzm, potęgi nadprzyrodzone stale ingerują w sprawy codzienne. Maria Janion uważa, że „zło istnieje całkiem realnie; nieczystą mocą można dać się zarazić, a złem dać się opętać”.

Topic: dramaty, Juliusz Słowacki, o kobiecie, Tagi: , , , ,