o kobiecie

« Previous Entries

Ciekawostki i zakończenie

poniedziałek, Marzec 29th, 2010

Ciekawostki

Po zabiciu dawnego kochanka jej los jest przypieczętowany, czytelnik zdaje sobie sprawę, że dalszy upadek moralny jest tylko kwestią czasu. I w swych przypuszczeniach nie myli się – Balladyna rozkazuje Niemcowi pozbyć się Pustelnika, a ze swym mężem chce walczyć podkupując jego ludzi. Nie zawahałaby się zabić nawet swojego nienarodzonego dziecka, jeśli znałoby jej straszną tajemnicę: „Jeśliby tak było, / Jak ty powiadasz, czy ja szalenica / Porodzić żywe?” (a. IV, sc. V, w. 555-557). To już nie zwykła zbrodniarka – to potwór! Wszystkich, którzy walczą przeciw niej każe wieszać, a jeśli nie pragnie ich śmierci to wymyśla straszne kary: „Wybić im zęby i wyłamać szczęki, / Niechaj nie walczą” (a. V, Sc. III, w. 241-242). Na koniec Balladyna zabija także swego wspólnika i kochanka – był on tylko narzędziem w jej rękach. Wszyscy świadkowie zbrodni zostali zlikwidowani, więc nie jest jej potrzebny, co więcej, może jej zagrażać. Gdy już go zgładzi, postanawia żyć „zrodzona pod inną gwiazdą” (a. V, sc. IV, w. 367-368).

Zakończenie

Już nie ma nikogo, kto znałby jej przeszłość, więc czuje się bezpieczna, ale tylko przez chwilę. Jej zbrodnie ścigają ja już na tronie – wszystkie sprawy, które ma osądzić, dotyczą wyłącznie jej uczynków. Trzykrotna kara śmierci wydana na siebie w końcu się wypełnia. Piorun, wyrok Boski, zabija królową, ucina możliwość wystąpienia kolejnych zbrodni. Bo czy po tym unurzaniu bohaterki w krwi, można uwierzyć w jej przemianę? Maciejewski uważa, że po zabiciu Kostryna Balladyna odzyskuję swobodę działania i staje się szlachetna, miłosierna i sprawiedliwa. Czy miłosierny człowiek pozwala na tortury staruszki-matki? Wystarczyłoby jedno słowo królowej, a „stara kobieta” puszczona by była wolno. Nie zapominajcie przy tym wszystkim o życzeniach i odpowiedniej oprawie, która będzie towarzyszyć wręczaniu prezentu – zróbcie z tego małe święto, naprawdę warto. Czytelnik nie żałuje bohaterki – wie, że jest zakłamana, bezwzględna i przerażająco okrutna. Wielu badaczy porównywało ją do Lady Makbet, choćby W. Weintraub.

Kompozycje

czwartek, Marzec 25th, 2010

Zwrócenie uwagi

Warto zwrócić uwagę jakie dodatki znalazły swe miejsce w aranżacji wystroju mieszkania obdarowywanej osoby – to ważne aby ramka nie odbiegała za bardzo od tego – korzystajmy zatem z różnych podpowiedzi i inspiracji. Możemy wykorzystać znalezione w ogródku kamyczki, ususzone kwiaty czy liście. Oczywiście i w tym temacie (zresztą przy każdym odnoszącym się do prezentów) trzeba troszkę poznać preferencje obdarowywanej osoby – zwróćcie też uwagę (w szczególności tutaj panowie) czy kobieta, której zamierzacie to podarować nosi w ogóle biżutrię tego typu. Wszystko to pieknie napisane, ktoś powie, ale jak to zrobić – sztuka wykonania bukietu opiera się głównie na odpowiednim połączeniem jego elementów, zwykle za pomocą drucików – reszta zależy już tylko od naszej wyobraźni. Warto się najpierw zatem zastanowić nad motywem przewodnim (a to zależy oczywiście od charakteru i upodobań osoby obdarowywanej. Każdy z nas ma przecież swoje upodobania, swoje wewnętrzne „widzimisię”, które czasem jest nieobliczalne.

Kompozycje

Kompozycje można ozdobić również z zewnątrz malując rysunki na szkle, przyklejają piórka, kamyczki, świecidełka, wstążeczki – gama rozwiązań jest tak szeroka i bogata, że nie ma się co martwić; jestem pewna, że każdy wybierze coś odpowiedniego i cieszącego oko. W szklanej kompozycji można zainstalować nawet światełko (jest to już jednak opcja dla majsterkowiczów). Chociaż we współczesnych czasach można mieć wątpliwości – dzieci, które otrzymują na piąte urodziny telefony komórkowe, a z okazji Pierwszej Komunii Świętej – laptopy i quady – takiego dziecka to już niewiele zadowoli). Wystarczy wyciąć otwory w strategicznych miejscach i produkt gotowy do użycia – sypiemy trochę ziarna, kładziemy słoninkę dla sikorek, kawałki pokruszonego pieczywa i już ptaszki cieszą się nową jadłodajnią :). Obdarowywana osoba dzięki Wam na pewno poczuje się wyjątkowo – a przecież o to właśnie chodzi w prezentach; by stworzyć atmosferę szczęśliwości wszechogarniającej, która pozwala, że nasze serca skaczą w rytmie disco i zapominają o kłopotach i sprawach jutra.

Serce

czwartek, Marzec 18th, 2010

Miłość

Mówi o tym z wielkim przekonaniem i niespodziewaną mocą. Miłość istnieje nie pod postacią namiętności, ale w czystej i świętej formie. Jest dla niej wytchnieniem, spokojem, pojednaniem. Niestety ta silna wiara, ta pewność nie wystarczy, ponieważ już za późno na odmianę losu. W zależności od sytuacji w jakiej znajduje się człowiek, miłość może stać się pociechą, ostoją, a nawet może oczyszczać z grzechów. Kobieta chciała widzieć swoją przyszłość u boku ukochanego mężczyzny, ale życie nie zawsze przynosi to, czego byśmy sobie życzyli. Pozostaje tylko „bluźnić kłamstwem” – nieskończony wers wzmaga jeszcze uczucie grozy, które wywołuje u odbiorcy ta fraza. Myśli przedślubne to wspaniałe studium kobiecego cierpienia ukazujące jego odcienie – od zwątpienia, przez rozgoryczenie i żałość, aż po znużenie. Bohaterka utworu to kobieta niezwykle wrażliwa, która nie szuka schronienia u boku jakiegokolwiek mężczyzny. Gdyby nie poczucie obowiązku wobec matki, nie zgodziłaby się na ślub z niekochanym człowiekiem.

Głos serca

Ważniejsze byłoby dla niej podążanie za głosem serca, samodzielność i spokój duszy. Niestety, życie zdecydowało za nią – oczywiście, mogłaby się temu przeciwstawić, ale wówczas okazałaby się niewdzięczną córką. Mimo przygnębiającego tonu cyklu przesyconego jękami, pozostaje iskierka radości. Przecież miłość i tak triumfuje – jest nią miłość do matki. Pomysł też nie jest zbyt łatwy do wykonania – przede wszystkim z powodu niełatwości w utrzymaniu go w tajemnicy. Oczywiście będziemy potrzebowali także nożyczek, suwaka, igły i nici ( a najlepiej maszyny do szycia i umiejętności do posługiwania się nią), a także trochę cierpliwości i wytrwałości (nie można się zniechęcać, jeśli coś nie będzie nam wychodzić). Z materiału wycinamy kształtny prostokąt i zabieramy się do wykonania naszego cudeńka – każdy (kto się podjął tego zadania) wie jak wygląda kopertówka i zapewne ma już wizję jak chce ją wykonać, dlatego nie będę omawiała dokładnie całego procesu realizacji. Podążajcie za swoimi inspiracjami, bawcie się nimi – do boju zatem moi drodzy.

Dalsze (…) wyzwolenie

środa, Marzec 10th, 2010

Dalsze życie

Swe dalsze życie widzi jako „zimne przeszłości pustynie”. Serce nazywa „obłąkanym dzieciem”, które już po raz ostatni wyleje swe żale. Niestety, nikt nie współczuje kobiecie – może tylko „gdzieś w cieniach płaczą Aniołowie”. Jak już zauważono, Myśli Przedślubne burzą mit ślubu, wesela jako uroczystości wyłącznie radosnej. Podmiotowi cyklu cała sytuacja przysparza tylko bólu i rozgoryczenia – w związku ze wspomnianą na początku sceną modlitwy Chrystusa w Ogrójcu, odbiorca ma wrażenie jakoby wieniec ślubny stawał się koroną cierniową, a pochód weselny – orszakiem pogrzebowym. Ostatnie łzy i padnie „słowo straszliwe” zamieniające wolność w wieczną niewolę. Kobiecie wydaje się, że lepsza byłoby skonanie niż to „piekło bezdenne” jakim stanie się wspólne życie z niekochanym człowiekiem. Paradoksalnie śmierć ciała oznaczałaby dla niej odrodzenie duszy, która rozkwitłaby wspomnieniami w „sferach jaśniejszych”. Śmierć znowu jako motyw pewnego wybawienia, uniknięcia bólu, rozterek i wszelkiego rodzaju pomysłów czyli lek na całe zło.

Wyzwolenie

Stałaby się także niejakim wyzwoleniem dla szczęśliwszych, bowiem teraz jej skargi tylko pomniejszają ich radość. W Sonecie VII następuje pewien przełom – odbiorca może zaobserwować pozorne pogodzenie ze swym losem. Kobieta wie, że musi przemilczeć swe cierpienie, jeśli chce uratować matkę przed niedostatkiem i spłacić dług wdzięczności. Ma nadzieję, że z czasem zatrą się wspomnienia i serce zapomni. Będzie znosiła swą boleść w pokorze, ale nie zaprze się swych odczuć. Wg niej Bóg powinien karać za zmianę przekonań, ale ona robi to tylko pozornie i przede wszystkim poświęca się dla swojej matki., nie czyni tego z powodu chwilowego kaprysu. Ma w pogardzie człowieka, który będzie jej mężem i hardo krzyczy „Bierzesz tylko me ciało, lecz nie weźmiesz duszy!”. Mimo tego cierpienia, żalu, goryczy wypełniającej serce, podmiot liryczny nie wątpi w istnienie miłości. W jej duszy, spustoszonej przez cierpienie, wciąż można ją znaleźć. Można, ale przede wszystkim trzeba chcieć głęboko i długo szukać – a jeszcze co ważne, najbardziej wytrwale.

Wstręt…

poniedziałek, Marzec 8th, 2010

Wstręt i pogarda

Ba, nie mógł wzbudzić nawet innych pozytywnych emocji, jedynie wstręt i pogardę. W duszy poetki odbywała się wówczas walka między zawiedzioną miłością, niechęcią do adoratora, a także powinnością wobec starej matki. Sytuacja ta znalazła odbicie w Myślach Przedślubnych, z tą różnicą, że w rzeczywistości do ślubu nie doszło. W utworze natomiast mówi kobieta, za którą już zdecydowano, która nie ma możliwości zmiany swego losu. Musi wyjść za mąż bez miłości, sprzeniewierzając się swemu sercu, by wypełnić obowiązki córki i uratować matkę przed niedostatkiem. Cykl staje się wybuchem tłumionych emocji – to pasmo cierpienia, bólu i rozpaczy. Początkowo odbiorca nie wie, dlaczego kobieta cierpi – podmiot liryczny ujawnia to dopiero w Sonecie V. Pierwsze cztery utwory zarysowują sytuację, w jakiej ma nastąpić spowiedź serca. Zapada już noc, wokół cicho, ciemno – tylko lampa i księżyc rozświetlają słabo mrok. W takiej chwili łatwiej o towarzystwo natrętnych, „cięższych” myśli – jest to chyba dal wszystkich zrozumiałe.

Mówienie wprost

Kobieta nie każe odbiorcy snuć domysłów na temat stanu jej duszy, lecz o swym cierpieniu mówi wprost. Własny ból przypomina jej biblijną scenę modlitwy Pana Jezusa w Ogrójcu . Zwraca się do Boga z błaganiem o wsparcie duchowe, o zwalczenie „dumnego Anioła, co krzykiem wybucha / z głębi biednej mej duszy!”. Chciałaby tak jak Stwórca w ciszy i pokorze znosić swoje przeznaczenie, jest jednak na to zbyt słaba. „Dopomóż mi najwyższą palmę zdobyć ducha” – prosi. Sonet II kontynuuje myśl, jednakże pobrzmiewa w nim zwątpienie. Kiedyś pełna wiary, dziś odarta ze złudzeń, jest gotowa stać się męczennicą, byle tylko „wierzyć! Wierzyć!”. W kolejnym zastanawia się, czy istnieje w ogóle ktoś, kto czuwa nad ludzkością, Nie pyta konkretnie o Boga, lecz o jakąkolwiek istotę – tak wielkie jest poczucie jej desperacji. Rozum zaprzecza takiemu istnieniu, jednakże kobieta ufa swemu sercu. Przez całe życie słuchała jego głosu, lecz teraz jest to niemożliwe. Teraz już nie potrafi tego robić, nie umie, zwyczajnie nie jest w stanie tak postępować.

Maria Bartusówna

poniedziałek, Marzec 1st, 2010

Krytycy krytyków niej

Wielu krytyków stawia Marię Bartusównę obok Marii Konopnickiej, nazywając jej poprzedniczką, a nawet młodszą, lecz znacznie nieszczęśliwszą siostrą. „Safona z wiejskiej szkółki” uznana została za najwybitniejszą poetkę po1863 roku. Talent, a może też brak większych geniuszy poetyckich w tym czasie, sprawia, że jej pierwszy tomik poetycki wzbudza zainteresowanie w całym Królestwie Polskim. Pisała o nim Maria Konopnicka. Mimo pozytywnych reakcji ze strony krytyki Bartusówna nie dostąpiła w swym życiu wielkich zaszczytów, a wręcz przeciwnie – została ciężko doświadczona przez los. Z uporem nadrabiała podstawowe braki w wykształceniu, by móc zapracować na swój byt jako wiejska nauczycielka, bowiem sumy otrzymywane od redaktorów nie wystarczały. Po śmierci przyszło uznanie, ale tylko chwilowe, wkrótce o poetce zapomniano – o czym świadczyć może choćby niewielka ilość prac na jej temat. Cierpienie, zawody osobiste w dużym stopniu wpłynęły na jej twórczość – jakże ciekawą i jak dotąd niedokładnie zbadaną.

Motyw skargi

W wierszach dominuje motyw skargi, odrzucenia przez świat i ton minorowy. Maria Bartusówna pisała wiersze patriotyczne, najpełniej jednakże spełniała się w liryce kobiecej – doskonałym przykładem jest tu właśnie cykl sonetowy, który pragnę omówić w niniejszej pracy. Myśli przedślubne to cykl dwunastu sonetów, które powstały pod wpływem dwóch czynników. Pierwszym z nich była nieszczęśliwa miłość poetki do Mieczysława W., wiejskiego chemika, który stał się dla niej wzorem wszelkich cnót. O głębi uczucia świadczy fakt, że pozostał on jedynym obiektem westchnień do końca jej dni. Ukochany być może zdawał sobie sprawę z emocji jakie wzbudził, ale ważniejszym dla niego było zdobycie wykształcenia i niezależnej posady, choćby kosztem szczęścia osobistego. Drugim czynnikiem, na którego kanwie opiera się cały cykl, było wymuszone przez matkę narzeczeństwo z Franciszkiem O. Mężczyzna ten, uczciwy i prosty, nie potrafił wzniecić w sercu Marii tak głębokiego uczucia, jakie żywiła dla Mieczysława W.

Wskrzeszenie i zwycięstwo

niedziela, Luty 28th, 2010

Wskrzeszenie

Ponownie potwierdza, że nie chce wskrzesić siostry: „Gdybym miała trzy wybladłe twarze, / Na każdej twarzy trzy straszniejsze plamy, / Wolę je nosić aż do Boga sądu, / Niż ” (a. III, sc. III, w. 419-422). Jej niby żal za ten uczynek ma tylko oszukać sumienie, odpędzić widma, które ją prześladują. Stopniowo oswaja się ze swoim lękiem i kroczy dalej tą samą drogą. Balladyna sama wytwarza zło, a potem nie może już nad nim zapanować – aby nie odkryto jej przestępczych czynów, pozbywa się kolejnych niewygodnych świadków wpadając w ten sposób w wir zbrodni. Drugą jej ofiarą jest Gralon – posłaniec Kirkora, który przyniósł zapieczętowaną skrzynię z zakazem otwarcia jej. Tym razem do zabójstwa przyczynia się Kostryn. Sam poddaje taką myśl Balladynie, gdyż chce ją ze sobą związać wspólnotą zbrodni. Napada na niego, jednakże ostateczny cios zadaje zbrodniarka zachodząc Gralona od tyłu. Von Kostryn to postać bliska osobowości głównej bohaterki. Podobnie jak ona, pragnie zaszczytów, władzy, bogactwa – to prawdziwy łotr, który morduje z zimną krwią, nie ma wyrzutów sumienia.

Zwycięstwo

Mimo tego, nie uda mu się zwyciężyć Balladyny. To ona uprzedza go w zabójstwie Grabca. „Stało się – stało; teraz nadaremnie / żałować rzeczy. Stało się – przeminie. / Z nas wszystkich kiedyś będą takie trupy” (a.IV, sc. V, w. 495-496) – takimi wyjaśnieniami stara się zagłuszyć sumienie. J. Maciejewski twierdził, że wszystkie kolejne morderstwa Balladyny dyktowane były wyłącznie poczuciem strachu, a nie chęcią zdobycia władzy. Czy, aby na pewno? Przecież nie rozpoznała w osobie Grabca dawnego kochanka, nie wie, że przemieniony w wierzbę był świadkiem jej zbrodni. Ona już nie potrafi myśleć inaczej niż zbrodniarz. Sądząc według siebie odgaduje zamiar Kostryna, który chce usunąć ją z drogi po koronę Popielów: „Stój tam, bo krzyknę, zamek się obudzi, / Stój tam z daleka, aż w tobie przeminie / Ta myśl W powietrzu ją czuć o! Kostrynie, / Chciałeś mię zabić, serce twoje biło / Głośno, jak moje bije, gdy zarzynam” (a. IV, sc. V, w. 525-529). I jak zauważył M. Bałucki: Tym instynktem zbrodniczym odnosi stanowcze nad nim zwycięstwo. Kostryn czuje się zdruzgotany tą demoniczną siłą kobiety; ustępuje jej pierwszeństwa ( ).

Poeta

środa, Luty 24th, 2010

Poeta

I dalej: ” Im człowiek jest na wyższym poziomie, tym bardziej znajduje się pod wpływem demonów i musi ciągle uważać, aby kierująca nim wola nie sprowadziła go na manowce”. Niewątpliwie, Balladyna jest postacią, która wyróżnia się spośród tłumu – świadczy o tym choćby posługiwanie się nie chłopskim, lecz współczesnym Słowackiemu językiem, do tego językiem literackim. Poza tym, czy zwykłą chłopkę stać by było na skomplikowaną autoanalizę moralną i psychologiczną? Poeta chciał raczej przez to pokazać dwoistość natury ludzkiej, która, jak wspominałam we wstępie, była podstawą demonizmu. Bohaterka ma poczucie własnej nieprzeciętności, uważa się za „lepszą od innych”. Za wszelką cenę chce uciec od stanu chłopskiego – czuje, że ma predyspozycje do zostania wielką panią. Zaślepiona wizją małżeństwa z Kirkorem, wizją panowania i bogactwa dąży do celu „po trupach” – i to dosłownie. Świetnie pasują tu słowa z IV części Dziadów, gdzie młody romantyk Gustaw odepchnięty przez ukochaną, która wybrała na męża utytułowanego i bogatego arystokratę, wypowiada słynną frazę o niewieścim przeniewierstwie.

Cytaty

„Kobieto! Puchu marny Ty wietrzna istoto! Postaci twej zazdroszczą anieli, a duszę gorszą masz, gorsza niżeli!… Przebóg! Tak ciebie oślepiło złoto!” „Tak ciebie oślepiło bogactwo i chora ambicja, Balladyno!” – chciałoby się zawtórować. Charakter Balladyny można nazwać charakterem autorytarnym lub sadomasochistycznym. U M. Janion znajdziemy: Fromm dowodzi, że >>charakterystycznym rysem sadomasochistycznego osobnika jest jego postawa wobec autorytetu. Podziwia go i skłonny byłby mu ulec, ale jednocześnie sam chciałby być autorytetem i podporządkować sobie innych<<. Zachowania bohaterki rodzą się z osobowości, która wskutek poczucia niższości, nienawiści do życia, zazdrości wobec cieszących się z niego dała opanować się namiętnościom wspomnianym przez Goethego. Nawet jeśli miałaby możliwość cofnięcia wydarzeń i przywrócenia siostrze życia, nie zrobiłaby tego. Na pytanie Goplany czy zabiłaby po raz drugi, odpowiada tylko: „Zgubiłam mój nóż” (a. II, sc. I, w. 354). Dręczą ją ciągłe wyrzuty sumienia, a o zbrodni przypomina krwawa plama na czole. Próbuje ja zetrzeć, odwiedza nawet z tego powodu Pustelnika.

Alina i Balladyna

poniedziałek, Luty 22nd, 2010

Alina i Balladyna

W tym momencie dobra córka zaprzeczyłaby matce, a nawet zapewniłaby, że wyręczy sędziwą już rodzicielkę – i tak właśnie reaguje Alina. Balladyna milczy, a pierwszymi jej słowami jest pytanie o grzebień. Grzebień istotniejszy od matki! Nic więc dziwnego, że w akcie IV dramatu dziewczyna się jej wyprze, skoro już teraz niewiele interesuje się jej osobą. Śmiało można stwierdzić, że matka uważa jej słowa za prawdę nieomylną – gdy Balladyna zwraca jej uwagę, Wdowa natychmiast przytakuje: „Dobrze ty mówisz!” (a.I, sc.III, w.607). W scenie tej widać lenistwo i próżność głównej bohaterki. Gdy do chaty przybywa Kirkor, dowiadujemy się, że Balladyna to piękność o mrocznej urodzie, bladej cerze i oczach jak węgle. „Alabastrowość” skóry to ważny cecha jej urody bowiem: „Typowa kobiet fatalna jest blada, podobnie jak blady był bohater bajronowski” – zależność tę dostrzegł już Mieczysław Inglot. W scenie tej jeszcze wielokrotnie możemy przekonać się o negatywnych cechach Balladyny – szczególnie widoczne są one na tle dobrej i szczerej Aliny. Starsza siostra już czuje zazdrość – „Jeszcze nie złowione,/ to szczęście, siostro, może nie dla ciebie ” (a. I, sc. III, w. 786-787).

Zazdrość ukochanego

Ale nie jest to zazdrość o ukochanego – gdyby tak było to nie poszłaby na spotkanie z Grabcem. To zazdrość o zmianę pozycji społecznej, o lepsze życie. Jej nie wystarczyłoby pozostanie „pani Kirkorowej siostrą”. Mimo tego, że w chacie śpi konkurent, mimo wizji wyniesienia ponad chłopski stan, Balladyna wymyka się na spotkanie, nie chcąc słuchać rady od „głupiej siostry”. Od aktu drugiego do dramatu wdziera się ponura atmosfera zbrodni i zła. Balladyna zabija siostrę. Skąd u niej nóż przy zbieraniu malin? Do czegóż potrzebny? Bohaterka nie zabija w afekcie – gdzieś w podświadomości miała to zaplanowane. Początkowo wahała się, nie miała odwagi wprowadzić swych czynów w życie. Wiedziała, że nie pokona Aliny w „malinowych” zawodach, więc dopuściła się straszliwej zbrodni pozwalając tym samym zwyciężyć jej ciemnej stronie osobowości. Goethe wierzył, że nad człowiekiem panuje demoniczna siła, która przejawia się w każdym pragnieniu i którą należy opanować: „Ale na tym polega również i cała trudność, aby nasza lepsza natura trzymała się mocno i nie dawała demonom więcej władzy nad nami, niż trzeba”.

Gorączka romantyczna

sobota, Luty 20th, 2010

„Gorączka romantyczna”

W swej książce „Gorączka romantyczna” analizuje m.in. utwór Witolda Gombrowicza „Opętani”, na przykładzie którego omawia także problematykę działania zła. Kieruje się ono na wybrane obiekty – to >>sympatia<< łącząca jednostkę z naturą, działająca jednak zdecydowanie na rzecz zła. Coś, co można by nazwać magnetyzmem zła, wzajemnym przyciąganiem się zła. Przy czym musi istnieć w człowieku odpowiedniość, aura, swoista >>wirtualność<< ( ), przygotowująca na przyjęcie złej siły. Hańcz objaśnia: >> Wierzę, że człowiek może stworzyć w sobie warunki, w których zło ma do niego ułatwiony dostęp. Taki człowiek przyciąga do siebie zło jak magnes. A na świecie jest mnóstwo ludzi i mnóstwo miejsc przepojonych złem<< (419). Czy zatem bohaterki Balladyny i Lilli Wenedy były bardziej podatne na działanie zła i dlatego ujawniła się ich demoniczność? Skoro przybliżyłam problematykę demonizmu, przejdę już do omówienia jej na przykładach postaci kobiecych w wymienionych utworach. Główną bohaterką dramatu jest młoda dziewczyna z ludu, opętana przez ciemne siły zła, uwikłana w zgubną sieć przypadków.

Ciemne siły

Jej życie staje się domeną działania jakichś ukrytych sił, które układają się w tylko sobie znany wzór. Połączenie okrucieństwa, zbrodniczości, szaleństwa, a nawet pewnych elementów erotyzmu to prawdziwa osobowość Balladyny. Ale prześledźmy dokładnie jej przedstawienie i zachowanie w utworze. Na jej temat pierwsza wypowiada się Goplana. „Ale ona/ Złe ma serce ” (a. I, sc. II, w. 488-489) twierdzi w rozmowie z Grabcem, który nie wierzy w przestrogi i zauważa tylko, że „ona piękną ma nóżkę” (a. I, sc. II, w. 493). Balladyna jak rasowa femme fatale opętała go swą urodą i przyniesie mu tylko zgubę. Zatem czytelnik już w początkowych fragmentach dramatu poznaje bohaterkę jako potencjalnie złą, a potem to wrażenie ani na chwilę go nie opuszcza, a raczej się potęguje. Scena III prezentuje nam Balladynę w rozmowie z matką i siostrą. W odpowiedziach Balladyny można usłyszeć pewne zgrzyty, które jakby zapowiadają groźną przyszłość. Matka widocznie faworyzuje starszą córkę: „Moja Balladyno, / Twoje rączki od słońca całe się rozpłyną / Jak lodu krysztaliki” (a. I, sc. III, w. 574-576).

« Previous Entries