lektury w gimnazjum

Lektury w gimnazjum

piątek, Luty 12th, 2010

Ciekawą historią z mojego życia jest męczenie się z lekturami w gimnazjum. Dziś naprawdę zastanawia mnie fenomen swojej awersji i żałuję szczerze, gdy, pracując na koloniach, widzę, jak dzieciaki czytają książki dla przyjemności. Szczerze im zazdroszczę, że moja wiedza jest uboższa o przygody młodych bohaterów książek dla dzieci i młodzieży. Mnie nigdy nie interesowało czytanie poza kanonem, a to z kanonu zawsze sprawiało męki. Nie mówiąc już o jakiś atlasach przyrodniczych czy książkach o zwierzętach. Jeśli coś mnie interesowało to geografia w szkole podstawowej, ale trwało to niezbyt długo. Choć może z tamtych czasów zostało moje zamiłowanie do różnych części świata i przyszła chęć poznawania różnych krajów, ich zwyczajów, kultury, zwykłego życia i mieszkańców. Podróże – mogłabym powiedzieć śmiało, że to sens mojego życia. Zarabiam pieniądze, ale tylko z myślą, że wydam je w kolejnej podróży. Żyję od jednego wyjazdu do drugiego i usycham od jakiegoś czasu na myśl, że najbliższe dwa miesiące muszę spędzić w Polsce w dodatku, ucząc się do egzaminów i pisząc pracę magisterską.

W gimnazjum dojrzałam do wstydu po nie przeczytaniu obowiązkowej lektury. Miałam dobrze opracowany system. Gdy lektura była w miarę cienka, czytałam ją w terminie. Problem zaczynał się zawsze z książką grubszą, a że pani polonistka była dość wymagająca, to było mi wstyd, że czegoś nie przeczytałam. Pamiętam najbardziej historię z Quo vadis. Lektura ogromna, wtedy też zrozumiałam, że Sienkiewicz nie jest jednym z moich ulubionych pisarzy. Pani polonistka miała również pewien system, by sprawdzić naszą znajomość danej lektury, ale umiałam już wtedy jakoś kombinować. Książkę zaczęłam czytać w ostatni weekend przed kartkówką z lektury, która była w poniedziałek. Ja wyrobiłam się z przeczytaniem do środy, więc zjawiłam się tez na języku polskim dopiero wtedy, robiąc maślane oczka, że chorowałam, czy cos w tym stylu. Uwierzyła moja profesorka lub nie, ale na pytania zadawane do lektury w środę odpowiadałam, więc początkowe złe wrażenie i ewidentne moje kręcenie zostały zmazane. Przy okazji takim sposobem omijały mnie kartkówki, z których zawsze większość dostawała dość słabe oceny.