bohaterowie książek

Poeta

środa, Luty 24th, 2010

Poeta

I dalej: ” Im człowiek jest na wyższym poziomie, tym bardziej znajduje się pod wpływem demonów i musi ciągle uważać, aby kierująca nim wola nie sprowadziła go na manowce”. Niewątpliwie, Balladyna jest postacią, która wyróżnia się spośród tłumu – świadczy o tym choćby posługiwanie się nie chłopskim, lecz współczesnym Słowackiemu językiem, do tego językiem literackim. Poza tym, czy zwykłą chłopkę stać by było na skomplikowaną autoanalizę moralną i psychologiczną? Poeta chciał raczej przez to pokazać dwoistość natury ludzkiej, która, jak wspominałam we wstępie, była podstawą demonizmu. Bohaterka ma poczucie własnej nieprzeciętności, uważa się za „lepszą od innych”. Za wszelką cenę chce uciec od stanu chłopskiego – czuje, że ma predyspozycje do zostania wielką panią. Zaślepiona wizją małżeństwa z Kirkorem, wizją panowania i bogactwa dąży do celu „po trupach” – i to dosłownie. Świetnie pasują tu słowa z IV części Dziadów, gdzie młody romantyk Gustaw odepchnięty przez ukochaną, która wybrała na męża utytułowanego i bogatego arystokratę, wypowiada słynną frazę o niewieścim przeniewierstwie.

Cytaty

„Kobieto! Puchu marny Ty wietrzna istoto! Postaci twej zazdroszczą anieli, a duszę gorszą masz, gorsza niżeli!… Przebóg! Tak ciebie oślepiło złoto!” „Tak ciebie oślepiło bogactwo i chora ambicja, Balladyno!” – chciałoby się zawtórować. Charakter Balladyny można nazwać charakterem autorytarnym lub sadomasochistycznym. U M. Janion znajdziemy: Fromm dowodzi, że >>charakterystycznym rysem sadomasochistycznego osobnika jest jego postawa wobec autorytetu. Podziwia go i skłonny byłby mu ulec, ale jednocześnie sam chciałby być autorytetem i podporządkować sobie innych<<. Zachowania bohaterki rodzą się z osobowości, która wskutek poczucia niższości, nienawiści do życia, zazdrości wobec cieszących się z niego dała opanować się namiętnościom wspomnianym przez Goethego. Nawet jeśli miałaby możliwość cofnięcia wydarzeń i przywrócenia siostrze życia, nie zrobiłaby tego. Na pytanie Goplany czy zabiłaby po raz drugi, odpowiada tylko: „Zgubiłam mój nóż” (a. II, sc. I, w. 354). Dręczą ją ciągłe wyrzuty sumienia, a o zbrodni przypomina krwawa plama na czole. Próbuje ja zetrzeć, odwiedza nawet z tego powodu Pustelnika.

Pokonać problemy, aby spełnić marzenia

piątek, Styczeń 1st, 2010

Problemy z czytaniem

Pamiętam, gdy w dzieciństwie miałam przeczytać w trzeciej klasie Dzieci z Bulerbyn. To było dla mnie straszne. Po przeczytaniu może 20 stron w ciężkich bólach, zalewałam się łzami, a do tego były jeszcze ferie, więc nie mogłam się bawić z rówieśnikami. To była tragedia, bawić się nie mogę, a czytanie nijak mi nie idzie. Gdy patrzę teraz na dzieci brata, widzę, że jednak mama w dzieciństwie mniej mi czytała, może stąd ta nagła moja awersja i panika przed przeczytaniem 350 stron, w każdym razie książka była dla mnie wtedy tomiskiem. Wydawała mi się jakąś ogromną encyklopedią, którą będę czytać wieki. Tragedia w jakiś sposób się rozwiązała, ponieważ w drugi tydzień ferii jechałyśmy z siostrą i kuzynką spędzić ostatni tydzień ferii u cioci, a ciocia miała czytać mi lekturę w miarę wolnego czasu, co też skrupulatnie czyniła. Ile zapamiętałam, z tego, co ciocia przeczytała? Raczej niewiele, bo pamiętam do dziś tylko pierwsze strony, zatem te, które przeczytałam sama. Gdy dorosłam, zrozumiałam, że warte jest czytanie samodzielne, to ono najbardziej wzbogaca.

Być bohaterem książki

Cieszy mnie dziś fakt, że  męczarniach z czasów podstawówki, dojrzałam do myśli, że książkę należy przeczytać samemu, że w trakcie procesu czytania, wcielamy się sami w bohaterów, staramy się wspólnie razem z nimi przeżywać, nawet i doradzać. Wchodzimy po prostu w ich świat, wcielamy się w nich. Ale nawet w gimnazjum to było czytanie w sumie pod przymusem. Kto wie, jak potoczyłyby się moje losy, gdyby nie wymuszone kartkóweczki, które skrupulatnie omijałam. Dziękuję dziś za to mojej polonistce, że pod wpływem jej gróźb, zrozumiałam, że książka wzbogaca osobowość człowieka. Zgadzam się dziś ze studenckim powiedzeniem: Lepiej późno niż później. W liceum już chętniej czytałam, choć książek z poza kanonu było niezbyt wiele w mojej licealnej karierze. Chyba na studiach dopiero ostatecznie dojrzałam, bo nawet wyśmiewałam niektóre lektury, przeczytawszy uprzednio jakieś streszczenie. Zaczęłam wybierać to, co bardziej mnie interesowało. Robiłam i robię do tej pory dość dziwną rzecz, którą powtarzam także, oglądając filmy – zaczynam od końca, by zobaczyć, jak dobre jest zakończenie.