Wskrzeszenie i zwycięstwo

Dodano w kategorii: Juliusz Słowacki, dramaty, o kobiecie, dnia on 28 lutego 2010

Wskrzeszenie

Ponownie potwierdza, że nie chce wskrzesić siostry: “Gdybym miała trzy wybladłe twarze, / Na każdej twarzy trzy straszniejsze plamy, / Wolę je nosić aż do Boga sądu, / Niż ” (a. III, sc. III, w. 419-422). Jej niby żal za ten uczynek ma tylko oszukać sumienie, odpędzić widma, które ją prześladują. Stopniowo oswaja się ze swoim lękiem i kroczy dalej tą samą drogą. Balladyna sama wytwarza zło, a potem nie może już nad nim zapanować – aby nie odkryto jej przestępczych czynów, pozbywa się kolejnych niewygodnych świadków wpadając w ten sposób w wir zbrodni. Drugą jej ofiarą jest Gralon – posłaniec Kirkora, który przyniósł zapieczętowaną skrzynię z zakazem otwarcia jej. Tym razem do zabójstwa przyczynia się Kostryn. Sam poddaje taką myśl Balladynie, gdyż chce ją ze sobą związać wspólnotą zbrodni. Napada na niego, jednakże ostateczny cios zadaje zbrodniarka zachodząc Gralona od tyłu. Von Kostryn to postać bliska osobowości głównej bohaterki. Podobnie jak ona, pragnie zaszczytów, władzy, bogactwa – to prawdziwy łotr, który morduje z zimną krwią, nie ma wyrzutów sumienia.

Zwycięstwo

Mimo tego, nie uda mu się zwyciężyć Balladyny. To ona uprzedza go w zabójstwie Grabca. “Stało się – stało; teraz nadaremnie / żałować rzeczy. Stało się – przeminie. / Z nas wszystkich kiedyś będą takie trupy” (a.IV, sc. V, w. 495-496) – takimi wyjaśnieniami stara się zagłuszyć sumienie. J. Maciejewski twierdził, że wszystkie kolejne morderstwa Balladyny dyktowane były wyłącznie poczuciem strachu, a nie chęcią zdobycia władzy. Czy, aby na pewno? Przecież nie rozpoznała w osobie Grabca dawnego kochanka, nie wie, że przemieniony w wierzbę był świadkiem jej zbrodni. Ona już nie potrafi myśleć inaczej niż zbrodniarz. Sądząc według siebie odgaduje zamiar Kostryna, który chce usunąć ją z drogi po koronę Popielów: “Stój tam, bo krzyknę, zamek się obudzi, / Stój tam z daleka, aż w tobie przeminie / Ta myśl W powietrzu ją czuć o! Kostrynie, / Chciałeś mię zabić, serce twoje biło / Głośno, jak moje bije, gdy zarzynam” (a. IV, sc. V, w. 525-529). I jak zauważył M. Bałucki: Tym instynktem zbrodniczym odnosi stanowcze nad nim zwycięstwo. Kostryn czuje się zdruzgotany tą demoniczną siłą kobiety; ustępuje jej pierwszeństwa ( ).

Tagi: Balladyna, cytaty, dramat, wskrzeszenie, zwycięstwo

Poeta

Dodano w kategorii: Juliusz Słowacki, bohaterowie książek, dramaty, o kobiecie, dnia on 24 lutego 2010

Poeta

I dalej: ” Im człowiek jest na wyższym poziomie, tym bardziej znajduje się pod wpływem demonów i musi ciągle uważać, aby kierująca nim wola nie sprowadziła go na manowce”. Niewątpliwie, Balladyna jest postacią, która wyróżnia się spośród tłumu – świadczy o tym choćby posługiwanie się nie chłopskim, lecz współczesnym Słowackiemu językiem, do tego językiem literackim. Poza tym, czy zwykłą chłopkę stać by było na skomplikowaną autoanalizę moralną i psychologiczną? Poeta chciał raczej przez to pokazać dwoistość natury ludzkiej, która, jak wspominałam we wstępie, była podstawą demonizmu. Bohaterka ma poczucie własnej nieprzeciętności, uważa się za “lepszą od innych”. Za wszelką cenę chce uciec od stanu chłopskiego – czuje, że ma predyspozycje do zostania wielką panią. Zaślepiona wizją małżeństwa z Kirkorem, wizją panowania i bogactwa dąży do celu “po trupach” – i to dosłownie. Świetnie pasują tu słowa z IV części Dziadów, gdzie młody romantyk Gustaw odepchnięty przez ukochaną, która wybrała na męża utytułowanego i bogatego arystokratę, wypowiada słynną frazę o niewieścim przeniewierstwie.

Cytaty

“Kobieto! Puchu marny Ty wietrzna istoto! Postaci twej zazdroszczą anieli, a duszę gorszą masz, gorsza niżeli!… Przebóg! Tak ciebie oślepiło złoto!” “Tak ciebie oślepiło bogactwo i chora ambicja, Balladyno!” – chciałoby się zawtórować. Charakter Balladyny można nazwać charakterem autorytarnym lub sadomasochistycznym. U M. Janion znajdziemy: Fromm dowodzi, że >>charakterystycznym rysem sadomasochistycznego osobnika jest jego postawa wobec autorytetu. Podziwia go i skłonny byłby mu ulec, ale jednocześnie sam chciałby być autorytetem i podporządkować sobie innych<<. Zachowania bohaterki rodzą się z osobowości, która wskutek poczucia niższości, nienawiści do życia, zazdrości wobec cieszących się z niego dała opanować się namiętnościom wspomnianym przez Goethego. Nawet jeśli miałaby możliwość cofnięcia wydarzeń i przywrócenia siostrze życia, nie zrobiłaby tego. Na pytanie Goplany czy zabiłaby po raz drugi, odpowiada tylko: “Zgubiłam mój nóż” (a. II, sc. I, w. 354). Dręczą ją ciągłe wyrzuty sumienia, a o zbrodni przypomina krwawa plama na czole. Próbuje ja zetrzeć, odwiedza nawet z tego powodu Pustelnika.

Tagi: Balladyna, cytaty, kobieta, poeta, postać

Gorowy Rees

Dodano w kategorii: literatura, dnia on 23 lutego 2010

Świadczy o nim także kompletny brak u przytłaczającej większości oprawców hitlerowskich poczucia winy i skruchy oraz brak odczucia grozy popełnionych okropności. I może nawet ta ich dobrotliwa, zażyła symbioza ze zbrodnią i z koszmarem jest jeszcze bardziej uderzającym rysem “zła niemieckiego” aniżeli to, że popełniali oni zbrodnie ochoczo, z rozkazu władz. Angielski pisarz, Gorowy Rees, uderzony w procesie frankfurckim niezwykle swobodnym zachowaniem się oskarżonych, odpowiadających z wolnej stopy, odniósł wrażenie, “jakby dziwaczne i przewrotne monstra, które dostrzega się na obrazach Hieronima Boscha, nagle spoufaliły się z naszym codziennym życiem, stały się częścią składową naszego otoczenia”. Ale jednocześnie nie mógł, ku swojemu przerażeniu – jak wyznaje – zaprzeczyć, iż “jakkolwiek by się im właśnie uporczywie nawet przyglądało, są to stwory ludzkie i że wcale oczywiście nie posiadają one zbyt widomych cech, które by je bardzo wyodrębniały spośród właśnie istot ludzkich” (“Encounter”, 1964 nr 4).

Tagi: Gorowy Rees, literatura

Alina i Balladyna

Dodano w kategorii: Juliusz Słowacki, dramaty, o kobiecie, dnia on 22 lutego 2010

Alina i Balladyna

W tym momencie dobra córka zaprzeczyłaby matce, a nawet zapewniłaby, że wyręczy sędziwą już rodzicielkę – i tak właśnie reaguje Alina. Balladyna milczy, a pierwszymi jej słowami jest pytanie o grzebień. Grzebień istotniejszy od matki! Nic więc dziwnego, że w akcie IV dramatu dziewczyna się jej wyprze, skoro już teraz niewiele interesuje się jej osobą. Śmiało można stwierdzić, że matka uważa jej słowa za prawdę nieomylną – gdy Balladyna zwraca jej uwagę, Wdowa natychmiast przytakuje: “Dobrze ty mówisz!” (a.I, sc.III, w.607). W scenie tej widać lenistwo i próżność głównej bohaterki. Gdy do chaty przybywa Kirkor, dowiadujemy się, że Balladyna to piękność o mrocznej urodzie, bladej cerze i oczach jak węgle. “Alabastrowość” skóry to ważny cecha jej urody bowiem: “Typowa kobiet fatalna jest blada, podobnie jak blady był bohater bajronowski” – zależność tę dostrzegł już Mieczysław Inglot. W scenie tej jeszcze wielokrotnie możemy przekonać się o negatywnych cechach Balladyny – szczególnie widoczne są one na tle dobrej i szczerej Aliny. Starsza siostra już czuje zazdrość – “Jeszcze nie złowione,/ to szczęście, siostro, może nie dla ciebie ” (a. I, sc. III, w. 786-787).

Zazdrość ukochanego

Ale nie jest to zazdrość o ukochanego – gdyby tak było to nie poszłaby na spotkanie z Grabcem. To zazdrość o zmianę pozycji społecznej, o lepsze życie. Jej nie wystarczyłoby pozostanie “pani Kirkorowej siostrą”. Mimo tego, że w chacie śpi konkurent, mimo wizji wyniesienia ponad chłopski stan, Balladyna wymyka się na spotkanie, nie chcąc słuchać rady od “głupiej siostry”. Od aktu drugiego do dramatu wdziera się ponura atmosfera zbrodni i zła. Balladyna zabija siostrę. Skąd u niej nóż przy zbieraniu malin? Do czegóż potrzebny? Bohaterka nie zabija w afekcie – gdzieś w podświadomości miała to zaplanowane. Początkowo wahała się, nie miała odwagi wprowadzić swych czynów w życie. Wiedziała, że nie pokona Aliny w “malinowych” zawodach, więc dopuściła się straszliwej zbrodni pozwalając tym samym zwyciężyć jej ciemnej stronie osobowości. Goethe wierzył, że nad człowiekiem panuje demoniczna siła, która przejawia się w każdym pragnieniu i którą należy opanować: “Ale na tym polega również i cała trudność, aby nasza lepsza natura trzymała się mocno i nie dawała demonom więcej władzy nad nami, niż trzeba”.

Tagi: Alina, Balladyna, Juliusz Słowacki, kobieta, ukochany

Gorączka romantyczna

Dodano w kategorii: Juliusz Słowacki, dramaty, o kobiecie, dnia on 20 lutego 2010

„Gorączka romantyczna”

W swej książce “Gorączka romantyczna” analizuje m.in. utwór Witolda Gombrowicza “Opętani”, na przykładzie którego omawia także problematykę działania zła. Kieruje się ono na wybrane obiekty – to >>sympatia<< łącząca jednostkę z naturą, działająca jednak zdecydowanie na rzecz zła. Coś, co można by nazwać magnetyzmem zła, wzajemnym przyciąganiem się zła. Przy czym musi istnieć w człowieku odpowiedniość, aura, swoista >>wirtualność<< ( ), przygotowująca na przyjęcie złej siły. Hańcz objaśnia: >> Wierzę, że człowiek może stworzyć w sobie warunki, w których zło ma do niego ułatwiony dostęp. Taki człowiek przyciąga do siebie zło jak magnes. A na świecie jest mnóstwo ludzi i mnóstwo miejsc przepojonych złem<< (419). Czy zatem bohaterki Balladyny i Lilli Wenedy były bardziej podatne na działanie zła i dlatego ujawniła się ich demoniczność? Skoro przybliżyłam problematykę demonizmu, przejdę już do omówienia jej na przykładach postaci kobiecych w wymienionych utworach. Główną bohaterką dramatu jest młoda dziewczyna z ludu, opętana przez ciemne siły zła, uwikłana w zgubną sieć przypadków.

Ciemne siły

Jej życie staje się domeną działania jakichś ukrytych sił, które układają się w tylko sobie znany wzór. Połączenie okrucieństwa, zbrodniczości, szaleństwa, a nawet pewnych elementów erotyzmu to prawdziwa osobowość Balladyny. Ale prześledźmy dokładnie jej przedstawienie i zachowanie w utworze. Na jej temat pierwsza wypowiada się Goplana. “Ale ona/ Złe ma serce ” (a. I, sc. II, w. 488-489) twierdzi w rozmowie z Grabcem, który nie wierzy w przestrogi i zauważa tylko, że “ona piękną ma nóżkę” (a. I, sc. II, w. 493). Balladyna jak rasowa femme fatale opętała go swą urodą i przyniesie mu tylko zgubę. Zatem czytelnik już w początkowych fragmentach dramatu poznaje bohaterkę jako potencjalnie złą, a potem to wrażenie ani na chwilę go nie opuszcza, a raczej się potęguje. Scena III prezentuje nam Balladynę w rozmowie z matką i siostrą. W odpowiedziach Balladyny można usłyszeć pewne zgrzyty, które jakby zapowiadają groźną przyszłość. Matka widocznie faworyzuje starszą córkę: “Moja Balladyno, / Twoje rączki od słońca całe się rozpłyną / Jak lodu krysztaliki” (a. I, sc. III, w. 574-576).

Tagi: Gorączka romantyczna, książka, Opętani, Witold Gombrowicz

Balladyna

Dodano w kategorii: Juliusz Słowacki, dramaty, o kobiecie, dnia on 18 lutego 2010

Gotycyzm

>>( )Demoniczna jest niczym nie wypełniona przepaść, demoniczna nigdy nie uciszona tęsknota, nigdy nie zaspokojone pragnienie.( )<< Podobnie Goethe wielokrotnie próbował zdefiniować to pojęcie: >>Demoniczne – powiadał – jest to, czego nie da się zbadać rozsądkiem i rozumem, coś co nie leży w mojej naturze, ale czemu jestem podporządkowany<<. Albo: >>W poezji jest bezwzględnie wiele cech demonicznych, i to zwłaszcza w tej nieświadomej, której wszelki rozsądek i rozum nie wystarczają i która dlatego też wywiera tak przemożne wrażenie.<<. Przy omawianiu tego zagadnienia nie można zapominać, iż w dramatach Słowacki zastosował adaptację gotycyzmu do demonizmu. Gotycyzm bowiem przejawiał się nie tylko w powieści, ale również w poezji czy właśnie w dramacie. Powstająca w tej konwencji literacka wizja świata była utrzymana w tonie wzniosłości i grozy. Inne wyznaczniki “gotyckości” to: zainteresowanie przeszłości, niekoniecznie wiekami średnimi, przerażający pejzaż, współudział sił nadprzyrodzonych, tajemniczość i melancholia towarzyszące obrazom rozwalin i posępnych zamków.

Balladyna

Przy tym ostatnim elemencie Słowacki dopuścił się w Balladynie pewnego anachronizmu: gotycki styl miał przedhistoryczny zamek Kirkora. Fabuła w powieści gotyckiej była oparta na schemacie zbrodni i kary, a bohater był chytrym łotrem, nacechowanym demoniczną wzniosłością. U podstaw antropologii gotyckiej i demonizmu stoi dwoistość natury ludzkiej, najczęściej upostaciowiona właśnie w głównym bohaterze, objawiająca się w obłędzie, opętaniu, w nie dającym się do końca racjonalnie wytłumaczyć nasileniu – niemal nadprzyrodzonym – rozpętanych złych instynktów i namiętności. Dziwne niewytłumaczalne cechy osobowości wyróżniają spośród tłumu, ale nie izolują bohaterki demonicznej. Stanowią one dla gminu fragment “dziwności” świata, podobnie zresztą jak czarownice czy upiory. W ludowym świecie wierzeń i przesądów rzeczywistość wykracza poza banalny empiryzm, potęgi nadprzyrodzone stale ingerują w sprawy codzienne. Maria Janion uważa, że “zło istnieje całkiem realnie; nieczystą mocą można dać się zarazić, a złem dać się opętać”.

Tagi: anachronizm, Balladyna, dramat, gotycyzm, Juliusz Słowacki

Punkt widzenia i Arthur Miller

Dodano w kategorii: literatura, dnia on 18 lutego 2010

Punkt widzenia

Ale to jest tylko jeden punkt widzenia: uzasadnia on w tym względzie apatię intelektualną. Istnieje jeszcze bowiem inna optyka, a w jej świetle problem niemiecki nawet w swym aspekcie negatywnym wygląda (jeśli określenie to nie brzmi w tym zestawieniu zbyt frywolnie!) intelektualnie atrakcyjnie. Jest to może paradoks, ale to odpowiada rzeczywistości: Dzisiaj problem niemiecki ukazuje nawet więcej twarzy, więcej stron niż lat temu 20 i więcej. A także – głębszy wymiar. Pytania, które on stawia, mimo olbrzymiej i ustawicznie rosnącej literatury, nie znalazły jeszcze pełnej, wyczerpującej odpowiedzi. Są w nim obszary jeszcze nie spenetrowane, obszary ciemne, i dlatego szczególnie niepokojące. Niedawny proces Eichmanna a obecnie proces frankfurcki należą do tych wydarzeń, które fakt ten uwydatniają w sposób nader wyrazisty. Przez ich pryzmat oglądany problem niemiecki, problem zbrodni hitlerowskich, ich następstw i winy za nie, przybiera postać newralgicznego dylematu ludzkości i cywilizacji.

Arthur Miller

Siedząc przez szereg dni proces frankfurcki dramaturg amerykański, Arthur Miller w następujących słowach ujął kardynalne pytanie, które nieustannie wraca nie tracąc nic ze swej świeżości, siły i nękającego wrażenia. Zbrodnie hitlerowskie stawiają nas w obliczu zjawiska na wskroś, specyficznie niemieckiego i jednocześnie – w obliczu dylematu na wskroś ludzkiego, uniwersalnego. A każda z tych stron budzi nowe pytania. Jesteśmy głęboko nieufni względem wszelkich stereotypów, formuł, etykiet, klisz, bo zamiast wyrażać prawdę o rzeczywistości, do czego mają pretensje, deformują ją, zubażają, fałszują. A zatem odczuwamy także niechęć do przypisywania i Niemcom jakichś rzekomo im właściwych przymiotów, rysów, skłonności, instynktów. Lecz nie sposób nam zamykać oczu na fakt, iż hitleryzm, wzięty w całokształcie ;- nie zaś w swj^ch poszczególnych przejawach czy składnikach – był zjawiskiem bez precedensu, jedynym w swoim rodzaju. Świadczy o tym nie tylko podkreślona przez Arthura Millera, przerażająca – jak pisze – “zdolność Niemca do moralnej i psychologicznej prostracji w obliczu wyższej władzy”.

Tagi: Arthur Miller, literatura, Punkt widzenia

Literatura współczesna i Egzystencjaliści

Dodano w kategorii: literatura, dnia on 16 lutego 2010

Literatura współczesna

I na tym właśnie polegała i polega jej wielkość. Pragniemy, aby nasza literatura współczesna również dawała jak najliczniejsze dowody tej wielkości, aby towarzyszyła i pomagała narodowi na jego obecnej drodze. W naszej powojennej literaturze, w tym także literaturze ostatnich lat, jest niemało utworów, które spełniają tę rolę. Jesteśmy głęboko przekonani, że będzie ich coraz więcej. Pragnę, drodzy towarzysze i przyjaciele, życzyć wam pięknych sukcesów – wybitnych dzieł, które ludzie będą nosić na sercu. Pragnę przekazać wam, pisarzom Ziem Zachodnich i Północnych, całej pisarskiej społeczności serdeczne pozdrowienia od kierownictwa naszej partii oraz zapewnić was, że partia będzie czynić wszystko, aby ułatwiać i rozszerzać dalszy rozwój naszej socjalistycznej kultury, aby pomóc wam w spełnianiu tej doniosłej funkcji społecznej, która jest przeznaczeniem literatury. Czyż z perspektywy dziewiętnastu lat, które właśnie dzisiaj mijają od kapitulacji Trzeciej Rzeszy, śledząc kształtowanie się problemu niemieckiego w jego negatywnym dla nas aspekcie można okazać całkowitą odporność i nieczułość na podstawową tezę egzystencjalizmu, która głosi absurdalność Historii?

Egzystencjaliści

Czyż egzystencjaliści nie wyrażają znużenia monotonną re-petycyjnością wypadków warunkujących byt jednostek ludzkich? Czyż nie mówią, iż żywot ludzki indywidualny i zbiorowy to szare pasmo wiecznie tych samych nadziei i wiecznie tych samych klęsk? Czyż i nas nie dławi czasami uczucie iście egzystencjalnego obrzydzenia, gdy niemal z rytmiczną regularnością rok za rokiem przychodzi nam czytywać w naszej prasie o poczynaniach rewizjonistów, militarystów i rządu Bonn, o ciągle tych samych słowach, ciągle tych samych krzykach, ciągle tych samych pogróżkach, ciągle tych samych hasłach, ciągle tych samych gestach i przeważnie o tych samych figurach? W chwilach takiego nastroju i takiej refleksji nad nierozwiązaniem problemu niemieckiego do końca mimo upływu tylu lat od rozgromienia hitleryzmu jakąże ochotę miałoby się przyklasnąć Sartre’owi. Takie uczucia i myśli może budzić medytacja nad obecnym stanem rzeczy w odniesieniu do wciąż jeszcze nie rozwiązanych podstawowych elementów problemu niemieckiego.

Tagi: Egzystencjaliści, literatura, Literatura współczesna

Dwa utwory

Dodano w kategorii: Juliusz Słowacki, dramaty, o kobiecie, dnia on 14 lutego 2010

O kobiecie

“Kobieta jest bramą do piekła” – grzmiał apologeta chrześcijaństwa, Tertulian w dziele De exhhortations castitatis Tertuliana. Niewątpliwie większość wypowiadających się na temat kobiet literatów uznaje je za istoty wrogie (nie tylko mężczyźnie) i wyzbyte uczuć. “Uroczą formą aniołom pokrewna, / Drogą szatana wiedziesz ludzkie plemię: / Ty główne źródło człowieka niedoli” – podsumował rzecz romantyk Seweryn Goszczyński. Ze zdaniem tym na pewno zgodziłby się również inny wybitny twórca tejże epoki, Juliusz Słowacki – mogą świadczyć o tym choćby wspomniane w tytule pracy dzieła. Przedmiotem zainteresowania w mojej pracy jest bohaterka literacka, a dokładniej pewne sposoby wyzyskania bohaterki literackiej. Demoniczność postaci i wszystkie sposoby jej przejawiania się rozpatrywane są tu w kategoriach pewnych koncepcji. Pole badania jest ograniczone do dwóch utworów Juliusza Słowackiego – Balladyny i Lilli Wenedy. Stało się już właściwie niepisaną zasadą w badaniach nad twórczością tego autora, iż te utwory porównywane są ze sobą.

Obydwa dramaty

Obydwa dramaty złączone są węzłem szczególnego pokrewieństwa – łączy je przynależność gatunkowa, krwawe fakty, podobna tematyka o pradziejowej Polsce czy choćby opatrzenie obu listami do Zygmunta Krasińskiego. Obydwa zanurzone są w zamkniętym uniwersum zła. W niniejszej pracy zestawię ze sobą bohaterki dramatów i przedstawiane poprzez nie wizje demoniczności. Określenie “demoniczna” pochodzi od greckiego słowa “daimon”, co oznacza nadprzyrodzoną potęgę, najczęściej złą i wrogą człowiekowi, ale też charakter człowieka, postrzeganego jako wcielenie zła lub innej potężnej siły. W dawnych wierzeniach ludowych demon to istota o cechach ludzkich i groźnych. Najważniejszymi były diabły. W słowiańskiej demonologii istoty demoniczne to rusałki, topielice na ogół mieszkające w ciałach kobiet. Ciekawe dla tych rozważań są słowa L. Zieglera pochodzące z książki “Święta Rzesza Niemców, 1925, w których również możemy szukać odpowiedzi na pytanie co to znaczy demoniczny (trzeba to koniecznie zdefiniować w odpowiedni sposób).

Tagi: Balladyna, dramat, Juliusz Słowacki, kobieta, Lilia Weneda

Budowa socjalizmu i Poczucie odpowiedzialności

Dodano w kategorii: literatura, dnia on 13 lutego 2010

Budowa socjalizmu

Budowa socjalizmu to wielki i trudny historyczny proces. Literatura powinna ukazywać treść i sens tego procesu, dawać artystyczny kształt różnorodnym jego przejawom. Uczestniczymy w tym procesie na co dzień i często sprawy powszednie przesłaniają nam historyczne rozmiary i znaczenie przemian. Nie raz słowo trudność przesłania słowo rozwój. A przecież rzeczą prawdziwego twórcy jest przenikać dalej, głębiej i wyżej, dawać ludziom możliwie pełny obraz życia, ogarniać jego perspektywy. Oto wy, pisarze Ziem Zachodnich i Północnych, uczestniczycie od lat w wielkim procesie integracji ludności tych ziem, która przybyła tam z różnych stron, różne przynosząc ze sobą obyczaje i nawyki. Nie wnosilibyście tak istotnego wkładu do tego dzieła, gdybyście nie rozumieli jego znaczenia dla całego narodu, jego społecznej treści. Rzecz można sprowadzić do jednego podstawowego postulatu; nasza partia pragnie, aby pisarze w swej twórczości czuli się współodpowiedzialni za wielką sprawę budowy nowej socjalistycznej Polski.

Poczucie odpowiedzialności

W tym właśnie przejawia się dziś głębokie poczucie współodpowiedzialności za los narodu, którego wyraz dawała nasza wielka literatura w czasach walki o niepodległość. Partia ma prawo tego wymagać i to prawo będzie nadal realizować. Będzie prowadzić nadal zgodną z wymogami budownictwa socjalistycznego politykę kulturalną, inspirować środowiska twórców i w razie potrzeby oceniać krytycznie te czy inne zjawiska w naszym życiu kulturalnym. Partia ocenia rozwój literatury przede wszystkim z punktu widzenia jej wkładu do pogłębiania” socjalistycznej świadomości narodu, do ideologicznej walki o serca i umysły ludzkie, która toczy się między socjalizmem a kapitalizmem, między siłami pokoju a siłami wojny. Nie ma, towarzysze i przyjaciele, literatury nie zaangażowanej. Nawet ten, kto chciałby stanąć na uboczu, w końcu odnajduje się po którejś ze stron walczących, chociażby wskutek samego przesuwania się frontów. Wielka literatura powstawała zawsze z żarliwego zaangażowania się w sprawy swego narodu i w sprawy postępu ludzkości.

Tagi: Budowa socjalizmu, odpowiedzialność, Poczucie odpowiedzialności