Marzec 29, 2010

Ciekawostki i zakończenie

Autor admin

Ciekawostki

Po zabiciu dawnego kochanka jej los jest przypieczętowany, czytelnik zdaje sobie sprawę, że dalszy upadek moralny jest tylko kwestią czasu. I w swych przypuszczeniach nie myli się – Balladyna rozkazuje Niemcowi pozbyć się Pustelnika, a ze swym mężem chce walczyć podkupując jego ludzi. Nie zawahałaby się zabić nawet swojego nienarodzonego dziecka, jeśli znałoby jej straszną tajemnicę: „Jeśliby tak było, / Jak ty powiadasz, czy ja szalenica / Porodzić żywe?” (a. IV, sc. V, w. 555-557). To już nie zwykła zbrodniarka – to potwór! Wszystkich, którzy walczą przeciw niej każe wieszać, a jeśli nie pragnie ich śmierci to wymyśla straszne kary: „Wybić im zęby i wyłamać szczęki, / Niechaj nie walczą” (a. V, Sc. III, w. 241-242). Na koniec Balladyna zabija także swego wspólnika i kochanka – był on tylko narzędziem w jej rękach. Wszyscy świadkowie zbrodni zostali zlikwidowani, więc nie jest jej potrzebny, co więcej, może jej zagrażać. Gdy już go zgładzi, postanawia żyć „zrodzona pod inną gwiazdą” (a. V, sc. IV, w. 367-368).

Zakończenie

Już nie ma nikogo, kto znałby jej przeszłość, więc czuje się bezpieczna, ale tylko przez chwilę. Jej zbrodnie ścigają ja już na tronie – wszystkie sprawy, które ma osądzić, dotyczą wyłącznie jej uczynków. Trzykrotna kara śmierci wydana na siebie w końcu się wypełnia. Piorun, wyrok Boski, zabija królową, ucina możliwość wystąpienia kolejnych zbrodni. Bo czy po tym unurzaniu bohaterki w krwi, można uwierzyć w jej przemianę? Maciejewski uważa, że po zabiciu Kostryna Balladyna odzyskuję swobodę działania i staje się szlachetna, miłosierna i sprawiedliwa. Czy miłosierny człowiek pozwala na tortury staruszki-matki? Wystarczyłoby jedno słowo królowej, a „stara kobieta” puszczona by była wolno. Nie zapominajcie przy tym wszystkim o życzeniach i odpowiedniej oprawie, która będzie towarzyszyć wręczaniu prezentu – zróbcie z tego małe święto, naprawdę warto. Czytelnik nie żałuje bohaterki – wie, że jest zakłamana, bezwzględna i przerażająco okrutna. Wielu badaczy porównywało ją do Lady Makbet, choćby W. Weintraub.

Topic: Maria Bartusówna, o kobiecie, poezja, Tagi: , , , ,

Marzec 25, 2010

Kompozycje

Autor admin

Zwrócenie uwagi

Warto zwrócić uwagę jakie dodatki znalazły swe miejsce w aranżacji wystroju mieszkania obdarowywanej osoby – to ważne aby ramka nie odbiegała za bardzo od tego – korzystajmy zatem z różnych podpowiedzi i inspiracji. Możemy wykorzystać znalezione w ogródku kamyczki, ususzone kwiaty czy liście. Oczywiście i w tym temacie (zresztą przy każdym odnoszącym się do prezentów) trzeba troszkę poznać preferencje obdarowywanej osoby – zwróćcie też uwagę (w szczególności tutaj panowie) czy kobieta, której zamierzacie to podarować nosi w ogóle biżutrię tego typu. Wszystko to pieknie napisane, ktoś powie, ale jak to zrobić – sztuka wykonania bukietu opiera się głównie na odpowiednim połączeniem jego elementów, zwykle za pomocą drucików – reszta zależy już tylko od naszej wyobraźni. Warto się najpierw zatem zastanowić nad motywem przewodnim (a to zależy oczywiście od charakteru i upodobań osoby obdarowywanej. Każdy z nas ma przecież swoje upodobania, swoje wewnętrzne „widzimisię”, które czasem jest nieobliczalne.

Kompozycje

Kompozycje można ozdobić również z zewnątrz malując rysunki na szkle, przyklejają piórka, kamyczki, świecidełka, wstążeczki – gama rozwiązań jest tak szeroka i bogata, że nie ma się co martwić; jestem pewna, że każdy wybierze coś odpowiedniego i cieszącego oko. W szklanej kompozycji można zainstalować nawet światełko (jest to już jednak opcja dla majsterkowiczów). Chociaż we współczesnych czasach można mieć wątpliwości – dzieci, które otrzymują na piąte urodziny telefony komórkowe, a z okazji Pierwszej Komunii Świętej – laptopy i quady – takiego dziecka to już niewiele zadowoli). Wystarczy wyciąć otwory w strategicznych miejscach i produkt gotowy do użycia – sypiemy trochę ziarna, kładziemy słoninkę dla sikorek, kawałki pokruszonego pieczywa i już ptaszki cieszą się nową jadłodajnią :). Obdarowywana osoba dzięki Wam na pewno poczuje się wyjątkowo – a przecież o to właśnie chodzi w prezentach; by stworzyć atmosferę szczęśliwości wszechogarniającej, która pozwala, że nasze serca skaczą w rytmie disco i zapominają o kłopotach i sprawach jutra.

Topic: Juliusz Słowacki, Maria Bartusówna, o kobiecie, Tagi: , , ,

Marzec 20, 2010

Tęsknota

Autor admin

Tęsknotę za pewnymi kwiatami i zapachami, a nawet za odrobiną rosy. Wydało mu się nieprawdopodobne, że takie właśnie rzeczy: kwiaty, zapachy, rosa, mogą istnieć w tym samym świecie, w którym on właśnie przebywa, podobnie jak wydało mu się niewiarygodne, że istnieją stowarzyszone z nimi uczucia tkliwości i uczucia żalu, które trzeba wyrażać całkowicie odmiennymi środkami aniżeli dźwiękiem bębna albo grzechotki czy też rytmicznym ruchem pośladków oraz czarnych piersi Murzynek. Tego samego rodzaju wiarę w tajemny wpływ otoczenia, które – odpowiednio dobrane – może ułatwić i pogłębić rozumienie czytanych utworów, wyznawał również Cyprian Norwid, wielokrotnie przytaczający wyczytane gdzieś słowa św. Bernarda z Clairvaux: „Więcej znajdziesz w lesie niźli w książkach”, i nawet wzmacniający je uwagą, że „niektóre Vedas miały to ostrzeżenie na początku, iż jedynie przez żyjących w lasach czytane być mogą z korzyścią” (i są jak najbardziej szczególnie zaś dla nas współczesnych ludzi z chorobą cywilizacyjną.

Topic: bibliofilstwo, Tagi: , ,

Marzec 18, 2010

Serce

Autor admin

Miłość

Mówi o tym z wielkim przekonaniem i niespodziewaną mocą. Miłość istnieje nie pod postacią namiętności, ale w czystej i świętej formie. Jest dla niej wytchnieniem, spokojem, pojednaniem. Niestety ta silna wiara, ta pewność nie wystarczy, ponieważ już za późno na odmianę losu. W zależności od sytuacji w jakiej znajduje się człowiek, miłość może stać się pociechą, ostoją, a nawet może oczyszczać z grzechów. Kobieta chciała widzieć swoją przyszłość u boku ukochanego mężczyzny, ale życie nie zawsze przynosi to, czego byśmy sobie życzyli. Pozostaje tylko „bluźnić kłamstwem” – nieskończony wers wzmaga jeszcze uczucie grozy, które wywołuje u odbiorcy ta fraza. Myśli przedślubne to wspaniałe studium kobiecego cierpienia ukazujące jego odcienie – od zwątpienia, przez rozgoryczenie i żałość, aż po znużenie. Bohaterka utworu to kobieta niezwykle wrażliwa, która nie szuka schronienia u boku jakiegokolwiek mężczyzny. Gdyby nie poczucie obowiązku wobec matki, nie zgodziłaby się na ślub z niekochanym człowiekiem.

Głos serca

Ważniejsze byłoby dla niej podążanie za głosem serca, samodzielność i spokój duszy. Niestety, życie zdecydowało za nią – oczywiście, mogłaby się temu przeciwstawić, ale wówczas okazałaby się niewdzięczną córką. Mimo przygnębiającego tonu cyklu przesyconego jękami, pozostaje iskierka radości. Przecież miłość i tak triumfuje – jest nią miłość do matki. Pomysł też nie jest zbyt łatwy do wykonania – przede wszystkim z powodu niełatwości w utrzymaniu go w tajemnicy. Oczywiście będziemy potrzebowali także nożyczek, suwaka, igły i nici ( a najlepiej maszyny do szycia i umiejętności do posługiwania się nią), a także trochę cierpliwości i wytrwałości (nie można się zniechęcać, jeśli coś nie będzie nam wychodzić). Z materiału wycinamy kształtny prostokąt i zabieramy się do wykonania naszego cudeńka – każdy (kto się podjął tego zadania) wie jak wygląda kopertówka i zapewne ma już wizję jak chce ją wykonać, dlatego nie będę omawiała dokładnie całego procesu realizacji. Podążajcie za swoimi inspiracjami, bawcie się nimi – do boju zatem moi drodzy.

Topic: Maria Bartusówna, o kobiecie, poezja, Tagi: , , , , ,

Marzec 18, 2010

Połączenie i Marzenia

Autor admin

Połączenie

Bardzo mi przykro, panie Gomulicki, ale tego diabła kupił pan Tuwim… Jak się okazało, Tuwim otrzymywał od Jonasza szczotkową odbitkę każdego katalogu, jeszcze na kilka dni przed rozesłaniem go do innych klientów, i w ten sposób był w stanie wyprzedzić wszelkiego rodzaju konkurencję. – A czy jest przypadkiem podróż do Biłgoraja, numer pięćset sześćdziesiąt jeden? – spytałem w końcu, tupotowi gołych nóg i niezrozumiałym okrzykom pląsających. W pewnej chwili oko czytającego zatrzymało się na słowie „nigra”, a zaraz potem w czarną, upalną noc afrykańską popłynęły z wilgotnych kart książki słowa dziwne, tajemnicze i niezrozumiałe, słowa łacińskich wierszy Calpurniusa, przywołanych przez siedemnastowiecznego pisarza-dziwoląga. Przedziwne połączenie tej kunsztownej skargi rozżalonego kochanka, tej dzikiej muzyki, tych namiętnych okrzyków i pląsów, tej upalnej nocy i tego nierealnego środowiska wywołało w wyobraźni pisarza nowe a interesujące, kontrastowe skojarzenia poetyckie i rozbudziło nieprzeczuwalną tęsknotę.

Marzenia

Zgasił wówczas światło i oddał się spokojnemu marzeniu, już tylko na pół świadomie przysłuchując się tanecznemu zgiełkowi dochodzącemu z oświetlonej księżycem polany. Takie osobliwe przeżywanie jakiegoś utworu poetyckiego na fali aktualnego wzruszenia czy nastroju sprzyjającego pewnemu konkretnemu, w szczególny sposób zabarwionemu odbiorowi jego obrazów i sytuacji, to okoliczność znana nie tylko estetykom, psychologom i badaczom literatury, zastanawiającym się nad tak zwaną identycznością dzieła literackiego, ale również samym pisarzom, którzy niejednokrotnie opisywali tego rodzaju wypadki (Chateaubriand, Lamb, Stendhal, France i wielu innych), a nawet domagali się czasem od czytelników specjalnej „inscenizacji” pewnych swoich utworów, które dopiero wtedy mogły wystąpić w całej swojej okazałości – albo w całej osobliwości – umożliwiając co wrażliwszym odbiorcom albo właściwsze, albo pełniejsze, albo wreszcie intensywniejsze przeżycie ich indywidualnych walorów (Lamartine, Wagner; po części Huysmans i inni).

Topic: bibliofilstwo, Tagi: , , ,

Marzec 15, 2010

Treść i nastrój i Historia

Autor admin

Treść i nastrój

Treść i nastrój uroczej powieści Cazotte’a doskonale harmonizowały ponadto z innymi moimi ulubieńcami. Przede wszystkim z Rękopisem znalezionym w Saragossie Jana Potockiego, a także, choć w mniejszym stopniu, z powieścią Anatola France’a Gospoda Pod Królową Gęsią Nóżką, w której autor wykorzystał wiele motywów słynnej książki księdza de Vili ars Le Comte de Gabalis ou Entretiens sur les sciences secretes (1670), korespondującej z kolei – poprzez występujące w niej ondyny, gnomy, sylfy i salamandry – z moim ukochanym Złotym garnkiem Ernesta Teodora Amadeusza Hoffmanna. Cóż to zresztą za rozkoszna i obiecująca przygoda – romans z zakochaną diablicą! Przypomniałem sobie owe możliwości w roku 1934, gdy podczas jednej z wizyt w Bibliotece Krasińskich wpadł mi w rękę pierwszy polski przekład powieści Cazotte’a. Przeczytałem go wtedy za jednym zasiadem, a umieszczona w nim piosenka Biondetty wydała mi się przede wszystkim nawet dużo, naprawdę dużo bardziej interesująca aniżeli w tłumaczeniu Tuwima.

Historia

Wszystkie te przeżycia i wrażenia odżyły we mnie natychmiast po przejrzeniu przysłanego katalogu Jonasza. Natychmiast też, aby wyprzedzić innych ewentualnych amatorów, puściłem się z Zielnej na Świętokrzyską i już po dziesięciu minutach znalazłem się w anty-kwarskim Wnętrzu Wieloryba. – Proszę o numer sto dwudziesty trzeci – zwróciłem się zaraz do urzędującego za ladą ekspedienta (czy ekspedientki, bo już nie pamiętam). – To ma być Diabeł rozkochany. Zaindagowany zajrzał na półkę, później do własnego katalogu i oświadczył z flegmą, nie orientując się, jakie to dla mnie ważne. – Tego już nie ma. Sprzedane. – Jak to „sprzedane”? – wykrzyknąłem rozczarowany i zagniewany. – Przecież dopiero co rozesłaliście swój katalog. Czy już dzisiaj był ktoś przede mną? – Pan sobie życzy, panie Gomulicki? – rozległ się nagle głos Jonasza, który wyłonił się z pomieszczenia za sklepem. Diabła sobie życzę, panie Jonasz, ale widzę, że już wrócił do Piekła… Nastąpiła seria pospiesznych uściśleń, a zaraz potem ostateczne wyjaśnienie Jonasza.

Topic: bibliofilstwo, Tagi: , , ,

Marzec 10, 2010

Dalsze (…) wyzwolenie

Autor admin

Dalsze życie

Swe dalsze życie widzi jako „zimne przeszłości pustynie”. Serce nazywa „obłąkanym dzieciem”, które już po raz ostatni wyleje swe żale. Niestety, nikt nie współczuje kobiecie – może tylko „gdzieś w cieniach płaczą Aniołowie”. Jak już zauważono, Myśli Przedślubne burzą mit ślubu, wesela jako uroczystości wyłącznie radosnej. Podmiotowi cyklu cała sytuacja przysparza tylko bólu i rozgoryczenia – w związku ze wspomnianą na początku sceną modlitwy Chrystusa w Ogrójcu, odbiorca ma wrażenie jakoby wieniec ślubny stawał się koroną cierniową, a pochód weselny – orszakiem pogrzebowym. Ostatnie łzy i padnie „słowo straszliwe” zamieniające wolność w wieczną niewolę. Kobiecie wydaje się, że lepsza byłoby skonanie niż to „piekło bezdenne” jakim stanie się wspólne życie z niekochanym człowiekiem. Paradoksalnie śmierć ciała oznaczałaby dla niej odrodzenie duszy, która rozkwitłaby wspomnieniami w „sferach jaśniejszych”. Śmierć znowu jako motyw pewnego wybawienia, uniknięcia bólu, rozterek i wszelkiego rodzaju pomysłów czyli lek na całe zło.

Wyzwolenie

Stałaby się także niejakim wyzwoleniem dla szczęśliwszych, bowiem teraz jej skargi tylko pomniejszają ich radość. W Sonecie VII następuje pewien przełom – odbiorca może zaobserwować pozorne pogodzenie ze swym losem. Kobieta wie, że musi przemilczeć swe cierpienie, jeśli chce uratować matkę przed niedostatkiem i spłacić dług wdzięczności. Ma nadzieję, że z czasem zatrą się wspomnienia i serce zapomni. Będzie znosiła swą boleść w pokorze, ale nie zaprze się swych odczuć. Wg niej Bóg powinien karać za zmianę przekonań, ale ona robi to tylko pozornie i przede wszystkim poświęca się dla swojej matki., nie czyni tego z powodu chwilowego kaprysu. Ma w pogardzie człowieka, który będzie jej mężem i hardo krzyczy „Bierzesz tylko me ciało, lecz nie weźmiesz duszy!”. Mimo tego cierpienia, żalu, goryczy wypełniającej serce, podmiot liryczny nie wątpi w istnienie miłości. W jej duszy, spustoszonej przez cierpienie, wciąż można ją znaleźć. Można, ale przede wszystkim trzeba chcieć głęboko i długo szukać – a jeszcze co ważne, najbardziej wytrwale.

Topic: Maria Bartusówna, o kobiecie, poezja, Tagi: , , , ,

Marzec 10, 2010

Przygoda bibliofilska i Przygoda bibliofilska

Autor admin

Przygoda bibliofilska

Z osobą Jonasza właśnie oraz z jego antykwariatem wiąże się moja ostatnia bardziej interesująca przedwojenna przygoda bibliofilska, którą mogę nawet stosunkowo dokładnie datować. Było to mianowicie albo 30 września, albo 1 października 1938 r., bezpośrednio po wręczeniu mi przez listonosza najnowszego cieniutkiego katalogu Jonasza („Katalog Antykwami Powszechnej”, nr 22), rozesłanego do klientów 29 września, dostarczonego im zaś najpóźniej w dwa dni po tym terminie. Zaczynał się ten katalog smakowitą (jak można się domyślać) Spowiedzią akuszerki (1909), kończył zaś Genezą i rozwojem nihilizmu w Rosji (1894) pióra Stanisława Zaleskiego, mnie jednak oślepiły w nim trzy pozycje najzupełniej odmiennego rodzaju. Jedna, a mianowicie plotkarskie Listki wichrem do Krakowa z Ukrainy przyniesione, była niestety za droga na moją kieszeń (75 zł), dwie inne wszakże można było kupić za przysłowiowe grosze, konkretnie zaś po złotych trzy, czyli za cenę, która w żadnym wypadku nie odpowiadała ich rzeczywistej, a o wiele wyższej, wartości.

Pierwsza książeczka
Otóż pierwszą z tych książeczek był anonimowy (w istocie Ignacego Krasickiego) Przydatek do opisania podróży do Biłgoraja (1783), a drugą, również anonimową (w istocie zaś Jacques’a Cazotte) – Diabeł rozkochany. Nowina hiszpańska (również 1783!). Obie, co więcej, łączyły w sobie cenną treść z miłym wyglądem zewnętrznym oraz z dużą rzadkością, spełniały więc prawie wszystkie najważniejsze warunki, jakim powinien odpowiadać prawdziwy „kąsek” bibliofilski. A do tego wszystkiego ów bajeczny Cazotte. Trzeba mianowicie wiedzieć, że już od dawna interesowała mnie zagadkowa postać tego oryginalnego pisarza i fantastyka. Jego „nowinę hiszpańską” (nouvelle espagnole) przeczytałem co prawda dopiero w roku 1925 (w przekładzie Juliana Tuwima pt. Diabeł zakochany), ale już kilka lat wcześniej poznałem słynną Przepowiednią Cazotte’a (pióra La Harpe’a), którą Aleksander Dumas ojciec wykorzystał w swoich Pamiętnikach lekarza, wkładając ją w usta Cagliostra (a to była ciekawa propozycja dosyć w tym przypadku).

Topic: bibliofilstwo, literatura, Tagi: , ,

Marzec 8, 2010

Wstręt…

Autor admin

Wstręt i pogarda

Ba, nie mógł wzbudzić nawet innych pozytywnych emocji, jedynie wstręt i pogardę. W duszy poetki odbywała się wówczas walka między zawiedzioną miłością, niechęcią do adoratora, a także powinnością wobec starej matki. Sytuacja ta znalazła odbicie w Myślach Przedślubnych, z tą różnicą, że w rzeczywistości do ślubu nie doszło. W utworze natomiast mówi kobieta, za którą już zdecydowano, która nie ma możliwości zmiany swego losu. Musi wyjść za mąż bez miłości, sprzeniewierzając się swemu sercu, by wypełnić obowiązki córki i uratować matkę przed niedostatkiem. Cykl staje się wybuchem tłumionych emocji – to pasmo cierpienia, bólu i rozpaczy. Początkowo odbiorca nie wie, dlaczego kobieta cierpi – podmiot liryczny ujawnia to dopiero w Sonecie V. Pierwsze cztery utwory zarysowują sytuację, w jakiej ma nastąpić spowiedź serca. Zapada już noc, wokół cicho, ciemno – tylko lampa i księżyc rozświetlają słabo mrok. W takiej chwili łatwiej o towarzystwo natrętnych, „cięższych” myśli – jest to chyba dal wszystkich zrozumiałe.

Mówienie wprost

Kobieta nie każe odbiorcy snuć domysłów na temat stanu jej duszy, lecz o swym cierpieniu mówi wprost. Własny ból przypomina jej biblijną scenę modlitwy Pana Jezusa w Ogrójcu . Zwraca się do Boga z błaganiem o wsparcie duchowe, o zwalczenie „dumnego Anioła, co krzykiem wybucha / z głębi biednej mej duszy!”. Chciałaby tak jak Stwórca w ciszy i pokorze znosić swoje przeznaczenie, jest jednak na to zbyt słaba. „Dopomóż mi najwyższą palmę zdobyć ducha” – prosi. Sonet II kontynuuje myśl, jednakże pobrzmiewa w nim zwątpienie. Kiedyś pełna wiary, dziś odarta ze złudzeń, jest gotowa stać się męczennicą, byle tylko „wierzyć! Wierzyć!”. W kolejnym zastanawia się, czy istnieje w ogóle ktoś, kto czuwa nad ludzkością, Nie pyta konkretnie o Boga, lecz o jakąkolwiek istotę – tak wielkie jest poczucie jej desperacji. Rozum zaprzecza takiemu istnieniu, jednakże kobieta ufa swemu sercu. Przez całe życie słuchała jego głosu, lecz teraz jest to niemożliwe. Teraz już nie potrafi tego robić, nie umie, zwyczajnie nie jest w stanie tak postępować.

Topic: Maria Bartusówna, o kobiecie, poezja, Tagi: , , , ,

Marzec 8, 2010

Katalog i Ulubione miejsce

Autor admin

Katalog

Bywałem tam prawie wyłącznie, podobnie jak w „Placówce”, po otrzymaniu katalogu, czyli owych głośnych początkowo „Szpargałów”, założonych bodaj z inicjatywy Tuwima i przez pierwsze dwa lata łączących aktualny katalog antykwaryczny z częścią artykułową. Najzupełniejszym przeciwieństwem kwaśnego Mrozowskiego i sztywnego Fiszlera – i to chyba pod każdym względem – był maleńki a żywy jak iskra Jonasz, mający swój antykwariat w drugim domu od rogu Nowego Światu (nr 4). Stanowiąca ów antykwariat długa, wąska i ciemnawa izba, zapełniona pod sam sufit półkami, sprawiała dość zabawne wrażenie, była bowiem podobna do wnętrza jakiegoś dziwacznego potwora morskiego, po którym to wnętrzu – niby biblijny Jonasz – uwijał się właściciel, zawsze wyjątkowo uprzejmy dla klientów i obdarzony iście fenomenalną pamięcią. U niego to właśnie najczęściej bodaj bywałem, zaskarbiając sobie z czasem sympatię tego antykwariusza, doskonale pamiętającego o moich dezyderatach i pozwalającego mi swobodnie grzebać po regałach.

Ulubione miejsce

Najchętniej wybierałem w tym celu prawy kąt w głębi antykwariatu, tam bowiem Jonasz urządził coś w rodzaju księgarskiej kwarantanny, i wyciągałem stamtąd, jedną po drugiej, co cieńsze i co ładniej oprawione książczyny, pośród których można było prawie zawsze znaleźć coś bardziej interesującego. Cóż ja tam jednak upolowałem? Wytężam pamięć, ale tym razem widzę jedynie długi szereg tomów i broszur, których tytułów – z jednym tylko wyjątkiem (o czym niżej) – nie udaje mi się jednak przypomnieć. Wiem tylko, że było ich bardzo dużo, co łatwe do zrozumienia, ponieważ Jonasz nie specjalizował się – jak Fiszler i Babecki – w niektórych jedynie „amatorskich” działach książkowych (heraldyka i genealogia, numizmatyka, militaria, varsaviana, łowiectwo itd.), ale kupował wszystko, co mu wpadło w ręce, ponieważ zaś dużo jeździł po kraju, a ponadto był obdarzony znakomitym węchem antykwarskim, zawsze więc można było znaleźć u niego, i to po cenie parokrotnie niższej od cen innych antykwariuszy, najrozmaitsze bibliofilskie cymelia.

Topic: bibliofilstwo, Tagi: , ,